"Sanatorium miłości" dopiero się zaczęło, ale fani mają już swoich faworytów. Spośród sześciu panów prym wiodą Stanisław z Irlandii i Andrzej z Milanówka. Jeśli chodzi o panie, to wiele sympatii budzi Małgosia z Sobótki. Kobieta podzieliła się opowieścią o swojej przeszłości.

Reklama

Małgosia z Sobótki marzy o miłości

"Największą pasją Małgorzaty jest gotowanie. Choć pracowała wcześniej jako laborantka, od 10 lat wraz z rodziną prowadzi słynną restaurację w rodzinnej Sobótce, gdzie – jak podkreśla – serwują „najlepszego pstrąga na Śląsku”. Małgorzata przyrządza go osobiście" - informują producenci programu.

Małgorzata czuje się młodo, uwielbia imprezować i jest duszą towarzystwa. Czuje się jednak samotna i dlatego zgłosiła się do "Sanatorium miłości".

Bolesne wspomnienia Małgorzaty z "Sanatorium miłości"

"Z pierwszym mężem nie mieliśmy okazji tego szczęścia zaznać. Zostałam wdową po dwóch latach. To był wypadek. Mój mąż pojechał do siostry remontować mieszkanie" - opowiadała Małgosia Marcie Manowskiej.

Łamiącym się głosem kuracjuszka opowiadała o wydarzeniach sprzed lat, gdy dowiedziała się, że jej mąż zginął w wypadku w pracy - poraził go prąd. Małgosia była wtedy na wakacjach. Ja byłam wtedy na wczasach z Łukaszem, bo on miał 2 lata i się dowiedziałam.. - zwierzała się Marcie Manowskiej. Gospodyni "Sanatorium miłości" zapytała, co działo się dalej.

Malutkie dziecko zostawiam z rodzicami, biorę koleżankę no i jadę na pogrzeb do Milanówka. No i całą drogę w pociągu płaczę oczywiście - opowiada kuracjuszka.

Po pewnym czasie Małgosia zdecydowała się na drugie małżeństwo. Niestety zakończyło się ono rozwodem. Wszystko to sprawiło, że kuracjuszka doświadczyła bólu i samotności. Nie traci jednak optymizmu i wierzy, że znajdzie bratnią duszę w "Sanatorium miłości".

W "Sanatorium miłości 6" 12 kuracjuszy - 6 panów i 6 pań w Krynicy-Zdroju szuka kogoś, przy kim ich serca zabiją mocniej. Program jak zawsze prowadzi Marta Manowska.