54-letni "Diddy" przebywa w więzieniu. Ciąży na nim szereg poważnych zarzutów. To m.in. szantaż, przemoc, zastraszanie, napaści seksualne, porwania i pobicia.
Jay-Z działał razem z Diddym?
Głośna sprawa Diddy'ego zatacza coraz szersze kręgi. Pojawiają się kolejne oskarżenie pod adresem rapera. Jedno z nich wskazuje, że razem z nim Jay-Z brał udział w napaści seksualnej na 13-letnią dziewczynę. Shawn Carter, bo tak naprawdę nazywa się raper, miał ją zgwałcić razem z Diddym w 2000 roku na afterparty po gali MTV Video Music Awards. Anonimowy pozew złożono w Nowym Jorku jeszcze w październiku przeciw Diddy'emu, natomiast w niedzielę uzupełniono go o oskarżenia przeciwko mężowi Beyoncé.
Jay-Z odpiera zarzuty
NBC News zapytało też o sprawę Jaya-Z. Raper twierdzi, że zarzuty są "idiotyczne", a on nie ma z tym nic wspólnego. Te oskarżenia są haniebne. Nalegam, by złożono w tej sprawie skargę karną. Ktoś, kto dopuściłby się tak strasznych rzeczy wobec nieletniej powinien siedzieć w więzieniu - miał powiedzieć maż Beyoncé.
Według NBC News przed tym, jak uzupełniono pozew w niedzielę, Jay-Z został poinformowany o możliwości mediacji, ale ją odrzucił. Ma zamiar przed sądem udowodnić swoją niewinność. Nie jestem z waszego świata. Jestem człowiekiem z Brooklynu, my się tu nie bawimy w takie gierki. Mamy zasady i honor, stajemy w obronie dzieci - podkreślił Jay-Z.