Dziennik Gazeta Prawana logo

Pierwsze oświadczyny na antenie w historii "Sanatorium miłości". Będzie ślub?

17 marca 2025, 06:00
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Siódma edycja "Sanatorium miłości" jest pełna emocji
Siódma edycja "Sanatorium miłości" jest pełna emocji/Instagram
Fani "Sanatorium miłości" są w szoku. Tego jeszcze w randkowym show TVP nie było. Jeden z uczestników siódmego sezonu przebojowego programu zakochał się na zabój i padł na kolana przed swoją wybranką. Został przyjęty?

Kuracjusze "Sanatorium miłości" tym razem są w Mikołajkach. Akcja w programie szybko nabrała rumieńców. W drugim odcinku programu kulturysta Edmund zdobył się na szczere wyznanie o Ani. Żeby się oświadczyć, wystarczy mi jedno spojrzenie, jeden dzień, a nawet jedna godzina. Ślub będzie na pewno, mogę to zagwarantować. Kocham tę kobietę i nie boję się tego powiedzieć - mówił przed kamerami. Jak zapowiedział, tak zrobił.

Edmund padł na kolana

Edmund i Ania poszli na romantyczną kolację. W pewnym momencie uczestnik zaskoczył wszystkich. Edmund padł na kolana przed swoją wybranką. To, co ja teraz zrobię, przyjmij to. Ja po prostu się tego nie wstydzę. Kwiaty ci już dałem. Nawet mogę zrobić to jeszcze raz, tak oficjalnie - zaczął Edmund. Anna była zaskoczona. Nie wygłupiaj się - odparła. Edmund zapewnił, że wcale nie żartuje. To nie jest wygłupianie się. To jest taka mocna przyjaźń, że... No, mi się zaraz płakać chce. Chciałem się oświadczyć - powiedział przed kamerami.

Będzie ślub?

Niestety, Ania nie odwzajemniła jego uczuć. - Ja już podjęłam decyzję, ale nie będziemy parą. Przykro mi jest to mówić. (...) Ja nie poczułam przysłowiowych motyli w brzuchu - powiedziała. Sorry, Edi, ja tego nie widzę - mówiła Anna. Uwierzcie mi, że ja wyglądam na jakąś taką s*cz, nie wiem, ale nie lubię ranić ludzi. Dziękuję ci bardzo za zaproszenie. Jest to między nami, no jak to powiedzieć? Koniec - stwierdziła stanowczo Anna.

Jeszcze będę próbował. Pomalutku, w ramach przyjaźni. Może się jeszcze otworzy. Może to niech się prześpi, może przemyśli. Różnie bywa. Tak, ja uważam, że to nie jest koniec. Ja potrafię walczyć. Ja nazwałem ją Anią. No już się przyzwyczaiłem do tej dobroci, do wszystkiego. I właśnie też taką osobę potrzebuję - obiecał przed kamerami Edmund.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj