Monika Richardson przez wiele lat była prowadząca "Pytanie na śniadanie" w TVP2. W 2019 roku została zwolniona ze stacji. Od tamtej pory prowadzi swój własny podcast na YouTubie.

Monika Richardson ostro o śniadaniówkach

Prezenterka wciąż śledzi to, co dzieje się w mediach i nie stroni od komentowania telewizyjnej rzeczywistości. Bywa, że robi to dosyć ostro. Tak było i tym razem. Monika Richardson w rozmowie z "Faktem" przyznała się do tego, że zerka do internetu i ogląda wycinki z programów śniadaniowych.

Reklama

"Prokop i Wellman wiosny nie czynią"

Była prezenterka TVP nie szczędziła słów krytyki. Jej zdaniem w programach śniadaniowych brakuje osobowości. Według niej większość prowadzących to "chłopcy i dziewczynki do wynajęcia". Najsmutniejsze jest to, że nie ma osobowości wśród prowadzących te programy. Marcin Prokop i Dorota Wellman wiosny nie czynią. A reszta państwa jest chłopcami i dziewczynkami do wynajęcia, którym nie udało się stworzyć żadnej tożsamości tego programu - powiedziała Monika Richardson.

Gdy została zapytana o to, czy któraś ze stacji ma równie mocny duet prowadzących jak Dorota Wellman i Marcin Prokop w TVN, odpowiedziała, że tylko oni potrafią się oprzeć naciskom i zachować własną tożsamość w śniadaniowym formacie.

Akurat duetu Dorota i Marcin nie da się ani stłamsić, ani wsadzić do pudełka - oni są za duzi. Nie za bardzo da się ich usunąć, więc póki są, to są. Ale myślę, że to nie jest koncepcja Lidii Kazen, żeby stawiać na tę parę - stwierdziła Richardson. Jej zdaniem stacje wolą stawiać na "profesjonalnych wykonawców zadań" niż na silne osobowości.

Monika Richardson krytykuje zmiany w TVP

Reklama

Monika Richardson wspomniała również o zmianach, jakie zaszły w "Pytaniu na śniadanie", gdy w TVP doszło do zmiany władz. Oceniła to jako brak szacunku do widza i "gigantyczny błąd".

Myślę, że to jest nie do odbudowania. "Dzień dobry TVN" ogląda się w tej chwili z rozpędu. To jest tak zwany efekt rozpędzonego pociągu. "Pytanie na śniadanie" kiedyś to miało, ale włączyło hamulec bezpieczeństwa i wyrzuciło wszystkich z pociągu, więc właściwie nieważne, co robi, i tak się nie uda - powiedziała Richardson.

Co drugi prowadzący sepleni albo nie mówi dobrze po polsku, albo nie wiadomo jak się nazywa, albo nie wiadomo, kim jest... Im bardziej oglądam, tym bardziej jest mi smutno - ocenia Monika Richardson.