Agnieszka Maciąg zmarła w listopadzie ubiegłego roku
Agnieszka Maciąg odeszła pod koniec listopada ubiegłego roku. Modelka i pisarka zmagała się ze wznową raka. O jej śmierci w mediach społecznościowych poinformował jej mąż - Robert Wolański.
"Dzisiaj zgasło moje Słońce. Światło, które zmieniło moje życie. Dało mi miłość. Siłę. Wiarę i zaufanie. Światło, które rzucało jasność na naszą wspólną drogę. Nasz sens życia. Nasz dom i miejsce na ziemi. Światło, które dało cud narodzin. Teraz światłością jesteś ty. Bądź wolna, bo zawsze kochałaś wolność. Będę zawsze widzieć twoje oczy pełne miłości. Twoja radość i pełnia życia będą żyć we mnie zawsze" - napisał na Instagramie. Pogrzeb Agnieszki Maciąg odbył się na Powązkach Wojskowych w Warszawie.
Mąż Agnieszki Maciąg wspomina ich ślub
Robert Wolański podjął decyzję o tym, że jej profil w mediach społecznościowych będzie nadal aktywny. Postanowił zamieszczać wspomnienia o zmarłej żonie. W piątek zamieścił nowy post. Napisał w nim o ich relacji, wspomniał o ślubie.
We dwoje. To byłaby nasza 15. rocznica ślubu. 31 grudnia. Jak na związek, który trwał wtedy już 14 lat, pobraliśmy się dość spontanicznie. Załatwiliśmy wszystkie formalności w jakimś szalonym tempie, biegając po urzędach, ambasadach, myśląc jak wszystko razem poskładać. Powiedziała: "To będzie świetna data. 31 grudnia. Pomyśl. Tego dnia wszędzie będą świętować i puszczać fajerwerki dla nas! W naszą rocznicę!". Tak też się stało. Każdego roku piliśmy szampana świętując naszą rocznicę ślubu, patrząc na niebo zalane ognistymi kwiatami, gwiazdami i fontannami iskier - napisał i dodał do wpisu czarno-białe zdjęcie.
Mąż Agnieszki Maciąg o kryzysie w małżeństwie
Robert Wolański wyznał w poście, że w ich relacji nie brakowało kryzysów i trudnych momentów. Nie zawsze było kolorowo i dobrze. Przeszliśmy nasz kryzys i nie widywaliśmy się właściwie przez rok. Ale to był czas dojrzewania. Odnalezienia siebie. Czas oddania wolności sobie samemu i sobie nawzajem. Gdy to zrozumieliśmy, poczuliśmy że idziemy jednak w tą samą stronę. Że wszędzie ze sobą jest nam po drodze. Że nam ze sobą dobrze. Że się kochamy. Miłość pod każdą postacią była dla nas najważniejsza. Była drogą. Była kluczem do wszystkich drzwi. Była rozwiązaniem wszystkich wątpliwości. Mówiła: "Twoją ulubioną piosenką powinna być "All you need is LOVE"". Tak było. Wszystko czego potrzebujemy to Miłość. Dojrzała. Szalona. Miłość, która nie ogranicza. Nieskończona - wyznał Robert Wolański.