Dziennik Gazeta Prawana logo

Robert Rozmus o rozstaniu z TVP. "Szacunek się należy"

4 października 2024, 09:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robert Rozmus i Anna Popek
Robert Rozmus w najnowszym wywiadzie opowiedział o swoim rozstaniu z TVP i nieprzyjemną rozmową z nową szefową "Pytania na śniadanie"/AKPA
Robert Rozmus przed zmianami, jakie nastąpiły w TVP, prowadził w parze z Anną Popek "Pytanie na śniadanie". W rozmowie z Plejadą aktor opowiedział o tym, jak wyglądało jego rozstanie z TVP. Wspomniał nieprzyjemną rozmowę z obecną szefową śniadaniówki, czyli Kingą Dobrzyńską. 

Robert Rozmus dołączył do "Pytania na śniadanie" po tym, jak ze śniadaniówką TVP pożegnał się Łukasz Nowicki. Tworzył duet z Anną Popek. Po zmianie władz w TVP aktor podobnie jak pozostali prowadzący został odsunięty od prowadzenia śniadaniówki. 

Robert Rozmus został zwolniony z "Pytania na śniadanie"

W rozmowie z Plejadą opowiedział, jak wyglądało jego zwolnienie. Robert Rozmus przyznał na wstępie, że nawet przez moment nie żałował tego, że przyjął propozycję tej pracy. Dodał, że choć Anna Popek, z którą współpracował miała inne poglądy polityczne, nie było to dla niego przeszkodą we współpracy. 

Wrócił też wspomnieniami do momentu, w którym dowiedział się, że już nie pracuje w "Pytaniu na śniadanie". Okazuje się, że gdyby sam nie skontaktował się z nową szefową, nikt by do niego nie zadzwonił. 

Szczerze mówiąc, wydarzyło się to w nie do końca elegancki sposób. Nikt mnie o niczym nie poinformował. Robiłem swoje, jeździłem po Polsce z koncertami i spektaklami, a jednocześnie czekałem na informację z TVP, które terminy mam sobie zarezerwować. Po trzech tygodniach postanowiłem zadzwonić do nowej szefowej "Pytania na śniadanie" - mówi w rozmowie z Plejadą. 

Tak aktor wspomina rozmowę z szefową "Pytania na śniadanie"

Przedstawiłem jej się i zapytałem, co dalej z naszą współpracą. Na co usłyszałem, że, jak się pewnie domyślam, nie będzie ona kontynuowana. Pani próbowała wytłumaczyć mi, że skoro zdecydowałem się występować w TVP za poprzednich rządów, to powinienem się liczyć z konsekwencjami. Brzmiało to jak pouczanie i nie do końca mi się to podobało - dodał Rozmus. 

Aktor przyznał, że w pewnym momencie zwrócił uwagę szefowej "Pytania na śniadanie", czyli Kindze Dobrzyńskiej. Chodziło o ton jej wypowiedzi. 

Zakładam, że gdybym wtedy nie wykonał tego telefonu, do dziś nikt by się do mnie nie odezwał. Może przeczytałbym jedynie jakiś złośliwy komentarz na swój temat na Facebooku, jak inni prowadzący. Rozumiem, że można kogoś nie lubić, ale uważam, że osobom, które przez lata tworzyły ten program, szacunek się należy - opowiedział Robert Rozmus. 

Aktor tuż po zwolnieniu otrzymał propozycję od TV Republika, ale z niej nie skorzystał. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj