Dziennik Gazeta Prawana logo

Robert El Gendy trafił do szpitala. "Potwierdziło się, że mam to dziadostwo"

22 sierpnia 2024, 20:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robert El Gendy
Robert El Gendy trafił do szpitala. Zmaga się z poważną chorobą. Jaką?/AKPA
Robert El Gendy to jeden z prezenterów "Pytania na śniadanie". Niedawno zniknął z anteny. Okazuje się, że przyczyną jest poważna choroba. Prezenter trafił na SOR. Zmaga się z poważną chorobą. Jaką?

Robert El Gendy kilka miesięcy temu wrócił do redakcji "Pytania na śniadanie". Prezenter współprowadzi ten program z Klaudią Carlos. Kilka dni temu Robert El Gendy nie pojawił się na wizji. Co się stało?

Robert El Gendy trafił do szpitala. Z jaką chorobą się zmaga?

Prezenter "Pytania na śniadanie" w rozmowie z "Faktem" wyjaśnił powód swojej nieobecności. Okazuje się, że nie jest to urlop. El Gendy zmaga się z poważną chorobą. 

Okazało się, że mam krztusiec. Wszystkim nam się wydaje, że ta choroba już nie istnieje, a skoro w dzieciństwie byliśmy zaszczepieni, już nas nie dotknie. Okazuje się, że nie. Lekarz wyjaśnił mi, że prawdopodobnie w związku z falą migracji ze wschodu, gdzie tych szczepień nie było, choroba znów się panoszy i jest coraz więcej przypadków zakażeń - powiedział El Gendy. 

Krztusiec to ostra bakteryjna infekcja dróg oddechowych. Szczególnie groźna bywa dla dzieci. Leczenie to długi i skomplikowany proces. Chorych w Polsce przybywa w bardzo szybkim tempie a ci, którzy chcą się zabezpieczyć mają na to małe szanse. W hurtowniach farmaceutycznych brakuje szczepionek. 

Kiedy prezenter TVP wróci do pracy?

Jakie badania wykazały, że Robert El Gendy zmaga się z tą chorobą?

Zrobiono mi badanie krwi i rentgen płuc, na szczęście płuca mam czyste, ale potwierdziło się, że mam to dziadostwo. Cały czas kaszlę, że aż mnie bolą żebra. Biorę antybiotyk i już nie zarażam, ale wciąż się duszę, bo ta bakteria niszczy przewód oddechowy, do tego wciąż pluję wydzieliną, którą bakteria spowodowała - powiedział w rozmowie z "Faktem". 

Najprawdopodobniej El Gendy zaraził się krztuścem od swoich dzieci. Jak podkreślił lekarze uświadomili go, że na krztusiec powinniśmy się szczepić co dziesięć lat a wciąż o tym zapominamy. Dodał, że "na szczęście jest to do wyleczenia, ale wie, że będzie dochodził przez nawet cztery miesiące". 

Nie mam sił na żadną aktywność - wyznał. Nie wiadomo, kiedy wróci do pracy.

Na razie muszę się zregenerować, odzyskać siły, a prowadzenie z kaszlem też nie wchodzi w grę. Inhaluję się sterydami, ale wiem, że szybko się to nie skończy - powiedział. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj