Dziennik Gazeta Prawana logo
Andrzej Piaseczny od pewnego czasu jest w centrum uwagi. Mówiło się m.in. o tym, że trafił do szpitala. Na szczęście niebezpieczeństwo udało się zażegnać i bez przeszkód wystąpił na 61. Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Internauci wytknęli mu jednak wpadki podczas konferansjerki oraz to, że - ich zdaniem - korzystał z playbacku. Co na to artysta?

Kayah i Andrzej Piaseczny pierwszego dnia 61. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu wystąpili w podwójne roli - prowadzących oraz wykonawców piosenek. Piosenkarzowi zarzucano m.in., że śpiewał z playbacku podczas utworu "Rysowane Tobie". Kayah i Piasecznemu wytknięto też serię wpadek na scenie.  

"Ja się tremowałem. Tremowałem się trzy razy bardziej, niż śpiewając, więc poplątania języka nie mogłem uniknąć zupełnie" - powiedział Piaseczny Plejadzie.

Afterparty u Michała Bajora 

"Byłem zaproszony do Michała Bajora na kolacyjkę i było bardzo przyjemnie. Michała uwielbiam od wielu lat. Zawsze mu opowiadam, jak się spotykamy, że kiedy byłem w liceum, wtedy on wydał swoją najbardziej triumfalną płytę, ruszył w trasę koncertową. Jestem z Pionek pod Radomiem i udało mi się zdobyć bilety na jego koncert, ale niestety tak maksymalnie zachorowałem - to było 40 stopni gorączki i kiedy musiałem oddać przyjaciołom te bilety, to serce się krajało i kraja się do dziś. Zawsze mu opowiadam tę sytuację. Później, jak byłem na studiach, to byłem na jego koncercie już w Kielcach. Mam w domu autograf. To jest bardzo miłe, że tego rodzaju atencja w stosunku do artystów potrafi przetrwać wiele, wiele lat. Była grupa bardziej zabawowa, mniej zabawowa, ale ja nie mogę dać się podpuścić, by o tym wszystkim opowiadać" - relacjonował Andrzej Piaseczny.

Andrzej Piaseczny o mówił też o Kayah. Podkreślił, e cieszy się, że mógł być dla niej wsparciem. "Kocham ją absolutnie szczerze i uważam za wielką artystkę. Towarzyszy mi w życiu muzycznym od dłuższego czasu. Raz jeszcze - Kasiu - nie czytaj tych głupot. Nie przejmuj się - to w ogóle jest bez sensu. My artyści jesteśmy wrażliwi, ale musimy być odporni - powiedział Andrzej Piaseczny.

Był playback czy go nie było?

Co Andrzej Piaseczny sądzi o zarzutach, że korzystał z playbacku?  "Mnie to raczej rozbawiło i troszkę nawet zbudowało, bo jak ktoś posądza o playback, to znaczy, że było bardzo dobrze, bo nikt nie nagrywa playbacku z fałszami i nie wypuszcza go, jeśli coś jest nie tak, więc jeśli chodzi o mnie, to fantastycznie. To było z uśmiechem, a nie broń boże z pretensją, żalem czy formą oświadczenia" - powiedział.  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Beata Zatońska
Beata Zatońska
<p><span>Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz </span><a href="http://m.in/" target="_blank">m.in</a><span>. książki „Zmontowani”. W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.</span></p>
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAndrzej Piaseczny o afterparty w Opolu u Michała Bajora i playbacku. Dementuje i zaprzecza »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj