Helena Englert szybko zdobyła popularność. Stała się rozpoznawalna po roli w "Barwach szczęścia", gdzie grała w latach 2016-2018. Córka Beaty Ścibakówny i Jana Englerta zagrała też m.in. główną rolę w filmie erotycznym "Pokusa" oraz tytułową rolę w serialu "#BringBackAlice".

Reklama

Niedługo premierę będzie miał kolejny duży projekt z udziałem 23-latki. Mowa o serialu "Algorytm miłości", który zgodnie z zapowiedziami ma być parodią reality shows typu "Hotel Paradise" czy "Love Island". Helena wcieli się w pałającą miłością do tipsów, opalenizny i sztucznych rzęs Dagmarę. Aktorka że przez pewien czas rozważała powiększenie ust, specjalnie na potrzeby nowej roli. Gdy jednak spotkała się z lekarzem, zrezygnowała z tego pomysłu.

Helena Englert o wypełnianiu ust

"Był pomysł, żeby zrobić usta, Dagmara bardzo się o to prosiła, ale lekarz powiedział mi, że rozpuszczalne wypełniacze wcale nie są rozpuszczalne i że jak się dobrze to zrobi, to po roku może zejdzie. Zrezygnowałam, bo prywatnie nie jestem zwolenniczką tego typu ingerencji i nie chciałam zrobić sobie krzywdy" - wyjawiła w wywiadzie dla Wprost.pl.

Englert zaznaczyła, że być może zdecydowałaby się na ingerencję w urodę, "bo wszystko jest dla ludzi", lecz porzuciła ten pomysł ze względu na swój zawód. Aktorka tłumaczyła, że w pracy wciąż musi operować mimiką twarzy, więc "jakakolwiek zmiana inna niż krótkotrwała lub odwracalna, nie wchodzi w grę". Znalazła jednak inny sposób, aby przygotować się do nowej roli.

Helena Englert o pracy nad postacią

"Chodziłam na siłownię, bo wymyśliłam sobie, że Dagmara koniecznie musi mieć dużą pupę. Często buduję postaci w oparciu o ich fizis, pracuję raczej technicznie niż emocjonalnie. Pomagają mi wszystkie wizualne aspekty roli, więc - w tym przypadku - natychmiast poprosiłam o doczepy, tipsy, opaleniznę, sztuczne rzęsy - takie naddatki zupełnie zmieniają sposób poruszania się, gestykulację, a w przypadku tipsów wykonywanie najprostszych czynności, np. pisanie smsów" - tłumaczyła w rozmowie