Dziennik Gazeta Prawana logo

Zdzisława Sośnicka o karierze i śmierci Zbigniewa Wodeckiego. "Wszystko mi się wydawało bez sensu"

29 grudnia 2024, 20:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zdzisława Sośnicka od lat nie udzielała wywiadów. Teraz zrobiła wyjątek
Zdzisława Sośnicka od lat nie udzielała wywiadów. Teraz zrobiła wyjątek/AKPA
Zdzisława Sośnicka była wielką gwiazdą polskiej muzyki. Wylansowała wiele przebojów. Teraz już nie koncertuje, nie udziela wywiadów. Wyjątek zrobiła dla Mariusza Szczygła. Opowiedziała, dlaczego zdecydowała się przerwać karierę. Mówiła też o ciosie, jakim była dla niej śmierć przyjaciela, Zbigniewa Wodeckiego.  "Nie wyobrażałam sobie, że mogę skończyć tak jak on" - powiedziała. 

Zdzisława Sośnicka wylansowała wiele przebojów. To m.in. "Aleja gwiazd", "Z Tobą chcę oglądać świat", "Julia i ja" czy "A kto się kocha w Tobie". Od lat już nie występuje, wycofała się. Nie udziela również wywiadów. Wyjątek zrobiła dla Mariusza Szczygła. Pojawiła się w programie w „Rozmowy (nie)wygodne” w TVP Info. 

"Moje życie było dość skomplikowane" 

Zdzisława Sośnicka nie koncertuje od około 20 lat. Nie żałuje swojej decyzji.   Moje życie było dość skomplikowane przez dwadzieścia parę lat. Polegało na wyjazdach. Nie potrafiłam się przywiązać do żadnego miejsca, bo za chwilę wyjeżdżałam. Poczułam niedosyt, zastanawiałam się, czy potrafię gdzieś zamieszkać na stałe i zaczęłam szukać takiego miejsca. Poza tym lata 90., zmiana ustrojowa, na którą bardzo, bardzo czekaliśmy, wprowadziła sytuację, w której bylejakość była wszechobecna, zwłaszcza w moim zawodzie. Nikt już nie chciał mnie z zespołem albo z orkiestrą symfoniczną, tylko samą – powiedziała Zdzisława Sośnicka Mariuszowi Szczygłowi. 

Media spekulowały, że Zdzisława Sośnicka wycofała się ze sceny po śmierci Zbigniewa Wodeckiego. Stało się to jednak o wiele wcześniej. Artysta w maju 2017 roku miał zabieg na sercu, a trzy później przeszedł udar mózgu. Zmarł w szpitalu. Śmierć przyjaciela bardzo dotknęła Zdzisławę Sośnicką. 

Zdzisława Sośnicka o śmierci Zbigniewa Wodeckiego

To był takie kres, że wszystko mi się wydawało bez sensu, jego śmierć była bez sensu. Nie wyobrażałam sobie, że mogę skończyć tak jak on. Ja bym na pewno tego nie zrobiła. Dzwonił do mnie o drugiej w nocy i mówił: "dobrze, że nie śpiewasz, bo byś tego nie zniosła" – opowiada artystka.

Zdradziła, że Zbigniew Wodecki dzwonił do niej w nocy i mówi, że jedzie samochodem i nie wie, gdzie jest. Mówię: "no dobrze, podjedź do pierwszego znaku". Czyta ten znak. Szukaliśmy w internecie i doprowadziliśmy do pierwszego skrętu. Były takie sytuacje, zagubienie totalne i wielkie. Tydzień przed operacją opowiada, że jedzie do jakiegoś miasteczka malutkiego i będzie śpiewał z półplaybackiem, bo on śpiewał na żywo. Mówię: "Zbyszek, jesteś w takim stanie, że nie powinieneś jechać". A on: "ty wiesz, ja jestem dla nich jak Lennon, ja muszę" - wspominała Sośnicka.

Mam jeszcze kilku przyjaciół, ale Zbyszek był taką dobrą duszą, która potrafiła zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, i opowiedzieć dowcip. To było bardzo fajne i czasami wyprowadzało mnie na prostą. Żałuję… - podkreśliła gwiazda. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj