Dziennik Gazeta Prawana logo

Anita i Adrian ze "ŚOPW" biorą ślub i walczą z glejakiem. "Najbardziej kosztowna terapia"

11 grudnia 2025, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Anita i Adrian przyznali, że myśli o ślubie kościelnym towarzyszyły im od dawna
Anita i Adrian przyznali, że myśli o ślubie kościelnym towarzyszyły im od dawna/Instagram
Na dzień przed datą ślubu Anita i Adrian, którzy poznali się w show "Ślub od pierwszego wejrzenia", opowiedzieli, jak wyglądały przygotowania. Są w wyjątkowej sytuacji, bo Adrian choruje na glejaka.

Adrian Szymaniak i Anita Szydłowska poznali się w 2018 roku w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia". Zgodnie z regułami formatu ślub wzięli w dniu pierwszego spotkania. Do dziś są jednym z nielicznych małżeństw z programu, które nie tylko przetrwało, ale i stworzyło szczęśliwą rodzinę. Wspólnie wychowują dwoje dzieci: sześcioletniego Jerzyka i pięcioletnią Blankę.

Anita i Adrian spełniają marzenia

W lipcu Adrian usłyszał diagnozę - glejak IV stopnia. Od tamtej pory otwarcie opowiada fanom o tym, jak przebiega leczenie. Mimo przeciwności para nie zamierza rezygnować ze swoich marzeń. 12 grudnia, w dniu urodzin Anity, powiedzą sobie sakramentalne "tak" podczas ślubu kościelnego. Małgorzata Tomaszewska z "Dzień dobry TVN" pojawiła się u zakochanych w Szczecinie na dzień przed ich wielkim dniem.

Przed Adrianem kolejny etap leczenia

"Bardzo dobrze się czuję i patrząc na to, że tak w sumie jutro będzie tydzień, jak zakończyłem radio i chemioterapię, teraz mam miesiąc na rekonwalescencję i w styczniu będzie powrót tak naprawdę do chemii przez pewnie okres pół roku, ale też w styczniu będziemy już wchodzić w najbardziej kosztowną terapię, mówimy tutaj o tym czepku, który jest takim narzędziem elektromagnetycznym, który emituje przez elektrody fale do mózgu, które skutecznie blokują podział tych komórek nowotworowych i stopują tę chorobę i jest na ten moment najbardziej skuteczną terapią" - powiedział Adrian.

"Potrafimy przejść razem wszystko"

Anita i Adrian przyznali, że myśli o ślubie kościelnym towarzyszyły im od dawna. Najpierw plany pokrzyżowała pandemia, a później uznali, że warto poczekać, aż dzieci trochę podrosną i będą mogły w pełni świadomie przeżyć ten wyjątkowy moment razem z nimi. "Ale też tak po prostu świadomie, żeby można było sobie przyrzekać na dobre i na złe w zdrowiu i chorobie. Teraz wiemy to najbardziej i najmocniej, że potrafimy przejść razem wszystko i że jesteśmy dla siebie tą największą mocą i wsparciem" - powiedziała Anita w "Dzień dobry TVN".

"Trochę jak bajka"

"Ale mamy najlepsze wsparcie i na pewno to wszystko nie mogłoby się odbyć bez tego, że po wyemitowaniu tamtego materiału odezwało się do nas mnóstwo osób, z czego każdy chciał dołożyć tutaj swoją cegiełkę do tej organizacji. Oliwia i cały sztab ludzi, którzy tutaj są. Ciężko w to uwierzyć, że nasza historia poruszyła tyle serc, że postanowili spełnić to nasze marzenie, tak abyśmy mogli zainwestować środki w leczenie Adriana, a mimo wszystko mieć naprawdę przepiękny ślub. (...) Chociaż nasza historia rozpoczęta w programie trochę brzmiała zawsze jak film, to teraz to wygląda jak bajka o Kopciuszku" - mówiła wzruszona Anita.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj