Dziennik Gazeta Prawana logo

Sean "Diddy" Combs skazany. Raper spędzi ponad cztery lata w więzieniu

4 października 2025, 11:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
 Sean „Diddy” Combs
Sean „Diddy” Combs/PAP Archiwalny
Amerykański raper i producent muzyczny Sean "Diddy" Combs usłyszał wyrok. Sąd skazał go na cztery lata i dwa miesiące więzienia za organizowanie transportu w celu umożliwiania prostytucji. Prokuratura żądała dla muzyka znacznie surowszej kary, a obrona wnioskowała o łagodniejszy wymiar. Sędzia podkreślił trwałą krzywdę, jaką Combs wyrządził swoim ofiarom, mimo że raper nie przyznał się do winy i zapowiedział odwołanie.

Sąd federalny wydał wyrok w sprawie Seana "Diddy'ego" Combsa, uznając go winnym poważnych zarzutów. Raper został skazany za organizowanie transportu w celu umożliwiania prostytucji. Combs zlecał swoim kolejnym partnerkom i męskim prostytutkom podróże do różnych miejsc w kraju, aby uprawiały seks pod wpływem narkotyków.

Sąd orzekł cztery lata i dwa miesiące pozbawienia wolności. Ponad rok spędzony przez Combsa w areszcie zaliczono mu na poczet kary, co oznacza, że wyjdzie na wolność za około trzy lata. Diddy nie przyznał się do winy i zapowiedział, że odwoła się od wyroku. Prokuratura domagała się dla muzyka ponad 11 lat więzienia, natomiast obrona wnioskowała o rok i dwa miesiące. W lipcu Combsa oczyszczono z zarzutów wymuszania haraczu i handlu ludźmi w celach seksualnych, za które groziło mu dożywocie.

Sędzia Arun Subramanian jasno wskazał na dramatyczne konsekwencje działań Combsa dla jego ofiar. Sędzia podkreślił trwałą krzywdę wyrządzoną przez muzyka m.in. jego byłej partnerce Casandrze Venturze oraz innej kobiecie, określanej jako "Jane". To było zniewolenie, które doprowadziło zarówno panią Venturę, jak i »Jane« do myśli o odebraniu sobie życia – oświadczył sędzia Subramanian.

Zeznania Ventury

Ventura zeznała, że w trakcie ich 10-letniego związku Combs kilkaset razy zmuszał ją do "obrzydliwego seksu" z nieznajomymi. Ławnicy widzieli też nagranie, na którym Combs ciągnie i bije partnerkę na korytarzu hotelu w Los Angeles. "Jane" zeznała, że Combs wywierał na nią presję, by uprawiała seks z męskimi prostytutkami w hotelach pod wpływem narkotyków, podczas gdy on to obserwował i czasami nagrywał.

Prokuratorka Christy Slavik wezwała sąd do surowego ukarania muzyka, aby nie uniknął odpowiedzialności za "lata przemocy domowej i znęcania się".

Prawnicy Combsa przedstawili swoją argumentację, a dzieci muzyka apelowały o łagodny wymiar kary. Obrońcy Combsa przyznali, że ich klient dopuszczał się przemocy fizycznej. Twierdzili jednak, że oskarżenie chce ukarać muzyka za "niekonwencjonalne, ale odbywające się za zgodą uczestników praktyki seksualne", a kobiety nie były zmuszane do udziału. W sądzie Combs oświadczył: "Wiem, że nigdy więcej nie dotknę nikogo".

Córka muzyka, Jessie, i jego inne dzieci wnioskowały o łagodniejszy wyrok, podkreślając, że "nadal jest naszym tatą i nadal potrzebujemy go w naszym życiu". Combs płakał, gdy zeznawały. Obrońcy przedstawili również nagranie dokumentujące działalność filantropijną Combsa, jego interakcje z dziećmi oraz udział w maratonie charytatywnym. Sędzia uznał działalność filantropijną za okoliczności łagodzące, ale podtrzymał powagę zarzutów, chwaląc jednocześnie Casandrę Venturę i "Jane" za ich odwagę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj