Historia jednego z największych przebojów Lady Pank nierozerwalnie związana jest z miejscem, którego już nie ma. Z kolorowym światem, którego już nie ma, znanym wówczas co najwyżej z amerykańskich filmów, które równie rzadko gościły na ekranach TVP, co parówki na sklepowych półkach.

Reklama

"Tańcz głupia, tańcz, swoim życiem się baw"

Jeden z największych przebojów Lady Pank powstał niejako przypadkiem. Zespół był tak naprawdę dopiero w planach, a utwór narodził się w 1982 r. przy okazji nagrywania drugiego albumu Izabeli Trojanowskiej. Jednym z muzyków sesyjnych był wówczas gitarzysta Jan Borysewicz, a producentem albumu miał być Andrzej Mogielnicki, jeden z najpopularniejszych tekściarzy w historii polskiej muzyki rozrywkowej.

Panowie załatwili sobie czas w studiu nagraniowym w krakowskim Teatrze Stu, żeby nagrać coś pod własną marką, która wkrótce miała być znana jako Lady Pank. Dołączył do nich Janusz Panasewicz, który z powodu nagrania musiał wziąć przepustkę z wojska i do studia przyjechał w mundurze.

On też sprawił największe problemy, chodziło o jego zaciąganie. Borysewicz wręcz załamał się, kiedy usłyszał "zaśpiew" charakterystyczny dla północno-wschodniej części Polski i chciał się Panasewicza pozbyć. Cierpliwością i zrozumieniem wykazał się jedynie Andrzej Mogielnicki.

Reklama

"Janek był kompletnie załamany, ja już chyba też, ale bardzo pomógł mi wtedy Mogiel. Nagrałem pięćdziesiąt wersji, wszystkie fatalne. A on nic, odprowadził mnie do hotelu i powiedział: »Prześpij się trzy godziny i wróć — dasz sobie radę. Tylko Ty nie śpiewaj o tej dziewczynie tak, jakbyś przeżywał jej historię, ty masz ją zwyczajnie olać — rozumiesz, beznamiętnie opowiedzieć o niej«. Przeleżałem ten czas w hotelu, a Janek został w studiu i zawzięty — nagrał sam tę piosenkę. Nawet nieźle mu to wyszło, ale Mogiel się uparł, że to ja mam zaśpiewać. Nie wiem, co się stało, może podziała na mnie jego wiara i zachęta, bo stałem się raptem zupełnie innym człowiekiem" — wspominał Janusz Panasewicz.

Udało się. Piosenka "Tańcz, głupia tańcz" była pierwszym utworem Lady Pank, który znalazł się na kultowej wówczas Liście Przebojów Trójki i spędzając na niej pięć tygodni. Do dziś jest jednym z największych hitów zespołu a każdy fan potrafi wyśpiewać wszystkie wersy tego utworu.

Trwa ładowanie wpisu

"Boney M zagrało, kelner zgiął się wpół"

To właśnie słowa, pomijając warstwę muzyczną, są w tym utworze najważniejsze. "Tańcz, głupia tańcz" to był opis obyczajów świata, który doskonale zrozumie każdy, kto żył w latach 80. - zachłyśnięcia się dyskotekami, światowym blichtrem i "zielonymi", które nie były w normalnym obrocie. Byli w tamtych czasach ludzie, którzy na co dzień żyli, jak w piosence "Tańcz, głupia, tańcz" i byli tacy, co słuchając tego utworu, mogli co najwyżej o tym pomarzyć.

To wizja może i piękna, ale też złudna, i obłudna. Za dolary można było kupić wszystko, ale też często płacono za nie wysoką cenę. Tytułowa "głupia", w pogoni za tym wymarzonym, lepszym światem, często niczym ćma "wprost na spotkanie ognia leciała". Inspiracją do napisania tekstu, który powstał w jednym z krakowskich hoteli, było po prostu życie.

Latem 1981 r. Andrzej Mogielnicki wybrał się z narzeczoną do Trójmiasta. Wówczas to znajomi zaproponowali im wspólny wypad do lokalu nocnego o nazwie "Maxim".

"Klub »Maxim« to miejsce dziwne i intrygujące. Znałem tego rodzaju warszawskie lokale. Dewizowi goście, panienki, waluciarze, peweksowe papierosy, ale tu nagle zobaczyłem to w jakimś nadwymiarze. Prawie irracjonalnym zagęszczeniu. Na początku było uroczo. Lokal nad morzem, chyba miał jakieś molo czy pomost, ale kiedy zaczął się zapełniać... Marynarze, Szwedzi, Arabowie, miejscowe cwaniaczki, głośna muzyka i dziewczyny. Nie tylko prostytutki, także nastolatki szukające przygód albo — jak to się dziś mówi — sponsora. Popijałem, chłonąłem to całe panoptikum i nagle w tym jesiennym Krakowie, otworzyła mi się jakaś szufladka i zacząłem opisywać tamten wieczór w »Maximie«" – wspominał Andrzej Mogielnicki.

"U Maxima w Gdyni, znów cię widział ktoś"

Przebój "Tańcz, głupia tańcz" uczynił "Maxima" nieśmiertelnym, ale klub już wcześniej cieszył się ogromną popularnością i nie zawsze dobrą sławą. W siermiężnych czasach PRL-u klub, którego założycielem był Michał Antoniszyn, doktor nauk humanistycznych, był artystyczną mekką, oazą wolności i luksusu. W latach świetności tego lokalu bywali tu nie tylko marynarze, bogaci obcokrajowcy czy cinkciarze, ale też biznesmeni, ludzie kultury i sztuki, m.in. Violetta Villas, Bohdan Łazuka, Roman Polański, lata później Cezary Pazura, czy Bogusław Linda.

Pod klub zajeżdżały luksusowe, zagraniczne limuzyny, z których wysiadały oszałamiające piękności. Nieodmiennie atrakcyjne musiały być także skąpo ubrane kelnerki. Piękności, często "lekkich obyczajów" nie brakowało i wewnątrz. Do klubu o powierzchni ponad 700 m. kw. teoretycznie mógł wejść każdy, w praktyce mało kogo było na to stać. U "Maxima" przeciętny drink kosztował tyle, ile wynosiła przeciętna miesięczna pensja.

W czasach "świetności" klub znany był również z tego, że to tutaj zaczynał jako bramkarz i ochroniarz Nikodem Skotarczak, który z czasem rozwinął "karierę" bossa trójmiejskiego świata przestępczego pod pseudonimem "Nikoś", a klubowi i jego gościom bacznie przyglądała się milicja.

Koniec PRL-u to też początek końca "Maxima". Sława minęła niczym puch marny, właściciel przestał płacić czynsz, długi rosły, skończyło się eksmisją. W 2004 r. "Maxim" oficjalnie zakończył działalność i mimo usilnych prób, nie udało się znaleźć chętnego, który wskrzesiłby legendarny przybytek. Budynek i miejsce popada do dziś w coraz większą ruinę.

Jak wyglądał w swoich najlepszych latach, można zobaczyć m.in. w odcinkach "Dlaczego pan zabił moją mamę?" i "Strzał na dancingu" kultowego serialu "07 zgłoś się". W "Maximie" kręcono też sceny do "Czterdziestolatka" i filmu "Smażalnia story". A nieśmiertelność zapewnił mu właśnie przebój "Tańcz, głupia tańcz" Lady Pank.

W tekście wykorzystano informacje pochodzące m.in. z książek "Lady Pank. Biografia Nieautoryzowana" Michał Grzesiek, Wydawnictwo Bukowy Las 2013,"Sekrety Gdyni" Aleksandra Tarkowska, Księży Młyn Dom Wydawniczy 2015. Śródtytuły pochodzą z piosenki Lady Pank "Tańcz, głupia, tańcz".