Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomasz Tylicki zniknie z "Pytania na śniadanie"? "Jest plan awaryjny"

22 lipca 2024, 16:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tylicki
Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki/AKPA
Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki czekają na narodziny ich pierwszego wspólnego dziecka. Poród może się rozpocząć lada chwila. Oboje czekają na to niecierpliwie. W rozmowie z Plejadą prowadzący "Pytanie na śniadanie" zapowiedział, że bez względu na wszystko chce widzieć, jak jego dziecko przychodzi na świat.

Kilka dni temu Aleksandra Grysz pożegnała się z widzami "Pytania na śniadanie", zapowiadając, że wróci na antenę dopiero po porodzie. Już niebawem prezenterka powita na świecie synka, Tymoteusza, który jest owocem jej miłości z Tomaszem Tylickim, dziennikarzem, który jest jednym z prowadzących śniadaniowy program TVP. 

Aleksanda Grysz żegna się z widzami 

Pierwszy raz w życiu popłakałam się na antenie i chyba nie miały z tym nic wspólnego ciążowe hormony. Smutek i tęsknota, że znikam na moment z anteny to jedno. Drugie - i najważniejsze - że wrócę jako zupełnie inna osoba. Razem z narodzinami synka, urodzi się nowa Ola i to w tym wszystkim porusza mnie najbardziej. Nie mówię do widzenia, tylko do zobaczenia - wierzę, że niedługo - powiedziała poruszona Aleksandra Grysz.

Partner prezenterki także nie może się doczekać aż powita na świecie syna. Będzie to jego drugie dziecko - jest już ojcem 10-letniej córki z poprzedniego związku. Jak się okazuje, Tomasz Tylicki zamierza towarzyszyć ukochanej przy porodzie.

Tomasz Tylicki chce być przy narodzinach syna

Jeśli wszystko przebiegnie dobrze, a mocno wierzę, że tak właśnie będzie, to na pewno będę uczestniczył w porodzie. Oboje bardzo tego chcemy. Śmiejemy się od początku ciąży, że mam tzw. syndrom Kuwady - to znaczy, że razem z Olcią współodczuwam i mam większość "ciążowych symptomów". A skoro tak, to muszę być i przy tym ostatnim, kluczowym etapie ciąży - czyli porodzie – powiedział.

Prowadzący "Pytanie na śniadanie" liczy się z tym, że informacje o rozpoczęciu akcji porodowej zastanie go, gdy będzie w pracy. Redakcja jest jednak o tym uprzedzona, a prezenter otrzymał pozwolenie od szefostwa na nagłe zniknięcie z anteny.

Na szczęście mogę w tym temacie liczyć na wsparcie redakcji "Pytania na śniadanie". Wiedzą, że teraz może się to wydarzyć w każdej chwili i są gotowi, gdybym w ostateczności musiał "zejść z anteny" w trakcie programu. Jestem im za to bardzo wdzięczny - nawet jeśli po cichu liczymy na to, że takiej sytuacji uda się uniknąć - powiedział Tomasz Tylicki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj