Dziennik Gazeta Prawana logo

Agata Passent trafiła do szpitala. Nie gryzła się w język. Wbiła szpilę rządzącym

16 kwietnia 2024, 19:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Agata Passent
Agata Passent trafiła do szpitala. W sieci napisała, co ją denerwuje w podejściu rządzących/AKPA
Agata Passent musiała przejść zabieg w państwowym szpitalu. Przy okazji wbiła szpilę rządzącym i zabrała głos w sprawie zmian, jakie planuje rząd. Co ją zdenerwowało?

Agata Passent jest córką Agnieszki Osieckiej i Daniela Passenta. Właśnie opublikowała w mediach społecznościowych post, z którego wynika, że musiała trafić do szpitala. W państwowej placówce w Warszawie przy ul. Karowej przeszła zabieg.

Agata Passent o warunkach w państwowym szpitalu

W poście, który zamieściła w sieci opisała warunki, w jakich przebywała. Uderzyła przy okazji w rząd Donalda Tuska. Wbrew pozorom nie narzekała. Wręcz przeciwnie była zachwycona tym, co tam zastała. 

Profilaktyka, profilaktyka, profilaktyka. Jestem twardą przeciwniczką najnowszego pomysłu ministra finansów o zmniejszaniu składki zdrowotnej na NFZ!!! Ze smutkiem obserwuję jak wielu z nas przez ostatnie 30 lat uległo bajeczce o prywatyzacji służby zdrowia i o tym, że to publiczne i tak nie działa, to studnia bez dna i niewydolna, a zęby i tak leczymy za grube miliony. Ryly? Patologia ciąży nie dotyczy małej grupy- chorują tysiące matek i chorują dzieci. Nowotwory nie dotyczą drobnej grupy starców tylko zdarzają się nastolatkom. O chorobach i zaburzeniach psychicznych nie wspomnę - napisała. 

Agata Passent przeszła zabieg w jednym z warszawskich szpitali

W dalszej części swojego wpisu stwierdziła, że prywatyzacja służby zdrowia nie jest dobrym pomysłem. Przyznała, że na termin zabiegu czekała tylko dwa miesiące. 

Nie może być tak, że zwalnia się z opłat zamożne osoby, a nauczycielom, profesorom czy młodym ludziom na dorobku każe się płacić więcej. Od dekad leczę siebie i dzieci. Rodziłam dawno już, ale na NFZ. Onkologicznie i nie tylko leczyła się w warszawskich szpitalach moja cała rodzina. Doceńmy to, co mamy dobrego: wczoraj miałam mały zabieg w szpitalu na Karowej. I same dobre wieści: czekałam tylko dwa miesiące, anestezjolożka była młoda, chirurg też, położne super profesjonalne i uważne, czysto tak, że nie da się bielszej bieli osiągnąć - czytamy w jej wpisie. 

Dwie pacjentki w sali ze mną potwierdzały wysoki poziom obsługi. Nie bądźmy obojętni- to, że stać nas na operacje za 15 tysięcy czy poród "u prywaciarza" nie znaczy, że tak ma być. To właśnie prywatyzacja służby zdrowia jest chora - stwierdziła Passent. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj