Informacje o śmierci Tomasza Komendy pojawiły się 21 lutego (środa) po południu.

W 2004 roku został niesłusznie skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności za zgwałcenie i zabójstwo 15-letniej dziewczyny. W połowie marca 2018 został warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach. 16 maja 2018 roku Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę.

Reklama

Po wyjściu na wolność mężczyzna otrzymał 12 mln zadośćuczynienia oraz 811 tys. 533 zł odszkodowania. W rozmowie z reporterem programu "Uwaga" Komenda niedługo po wyjściu z więzienia opowiedział o tym, jak będzie wyglądała jego przyszłość.

Tomasz Komenda chciał założyć rodzinę, wybudować dom

Chciał wycofać się z życia publicznego, zbudować dom i mieć rodzinę. - Chcę, żeby ta sprawa zamknęła się już raz na zawsze. Żeby ludzie zaczęli żyć własnym życiem, a nie moim. Chcę wyjechać, kupić dom i żyć, bo wszystko, co chciałem mieć, to mam. Mam rodzinę, syna, kobietę - opowiadał.

Wyznał wówczas, że żadne pieniądze nie wynagrodzą mu tego, co przeżył. - Nie wiem, czy można 18 lat życia kupić za 12 milionów złotych. Żadne pieniądze nie wynagrodzą mi tego, co straciłem. Czy to 12, czy 18 milionów, to tylko moneta. Moich lat nikt już nie wróci - mówił Komenda w "Uwadze".

Współpraca z fundacją braci Collins, zaręczyny na premierze

W międzyczasie zaczął współpracę z fundacją Braci Collins.

Prywatnie Komenda związał się z Anną Walter. Komenda nazywał ją "pierwszą i ostatnią miłością", oświadczył się na oczach całej Polski podczas premiery filmu inspirowanego jego historią a w grudniu 2020 roku na świat przyszło pierwsze dziecko pary - syn Filip. Niestety ta relacja nie przetrwała próby czasu. Anna w jednym z wywiadów wyznała, że Tomasz odszedł od rodziny.

- Nie chciałabym za bardzo tego komentować. Jeszcze do niedawna walczyłam o naszą rodzinę, ale teraz najważniejsi są dla mnie moi synowie i moje zdrowie -powiedziała.

Trwa ładowanie wpisu

Reklama

Tomasz Komenda zakończył także swoją współpracę z braćmi Collins. To oni poinformowali o tym, że ich drogi się rozeszły. W wydanym wcześniej oświadczeniu napisali, że "Tomasz Komenda nie już naszym współpracownikiem, gdyż jego sytuacja materialna pozwala mu na dzień dzisiejszy cieszyć się życiem, rodziną, każdą wolną chwilą na wolności, tym, co mu pozostało. Na wolności" - napisali w oświadczeniu.

"Tomek ma 40 lat i życzymy mu jak najwięcej szczęśliwych lat. Nie szukamy dziury w całym. Jest to sytuacja, w której stało się coś fajnego. Tomek zawsze może liczyć na nasze wsparcie, a my na jego. Jesteśmy cały czas w kontakcie, wszystko jest w porządku i bardzo proszę, żebyśmy uszanowali prywatność Tomka. Tylko na tym nam zależy. Jest to pierwsze i ostatnie oświadczenie z naszej strony. To piękna historia z happy endem i niech tak zostanie" - tłumaczyli.

Tomasz Komenda odszedł od ukochanej, zerwał kontakt z matką i bratem

Tymczasem Anna Walter informowała media, że Komenda był agresywny wobec niej i nie utrzymuje kontaktów z rodziną, w tym z matką, która walczyła o jego wolność. Ona sama wytoczyła mu sprawę sądową o alimenty. - Chcę dodatkowo podkreślić, że gdy jeszcze mieszkaliśmy z Tomkiem, do naszego mieszkania wzywana była policja, ponieważ Tomasz był agresywny, a świadkami tej przemocy wielokrotnie były dzieci, sąsiedzi wszystko słyszeli. Tomek ma ograniczone prawa rodzicielskie, złożyłam zawiadomienie na policję, bo groził uprowadzeniem dziecka - pisała kobieta.

Głos w sprawie zabrał także brat Tomasza i jego matka. W kwietniu ubiegłego roku w jednym z wywiadów powiedzieli, jak wygląda sytuacja z Tomkiem. - Dopóki mieszkał z nami, było wszystko okej. Teraz Tomek ma złych doradców. Jest pod wpływem Maćka, który nim steruje. To, co się stało z Tomkiem, to jest jego zasługa. Zobaczymy, jak daleko dojdzie. Spełnia marzenia wszystkich, tylko nie swoje. Zniknął. Więcej telefonu od nas już nie odebrał. Mój syn okazał się tchórzem. Nawet nie potrafił się z nami pożegnać - mówiła Teresa Klemańska.

Dodała, że boli ją to, co się stało, ale nie ma zamiaru narzucać się swojemu synowi. Brat Tomasza - Krzysztof stwierdził z kolei, że "przykro się patrzy na upadek człowieka, o którego walczyliśmy". - Zostawił nas jak śmieci - mówił w rozmowie z Onetem. Wypowiedział się także na temat Anny Walter. Stwierdził, że "była częścią planu, aby odciągnąć Tomka od osób, które nie widzą w nim bankomatu, a brata i syna".

"Jest mi bardzo przykro, ale nie odważę się na żaden komentarz"

Pojawiały się pogłoski o tym, że Tomasz Komenda choruje na raka i nie stroni od używek. Twórcy filmu "25 lat niewinności. Sprawa Tomasza Komendy" pytani o to, jak postrzegają aferę wokół Komendy, nie kryli smutku. Agata Kulesza, która wcieliła się w postać matki Komendy nie chciała jednak wypowiadać się na temat życia Tomasza. - Jest mi bardzo przykro, ale nie odważę się na żaden komentarz dotyczący tej sprawy, bo nie znam dokładnie żadnych szczegółów - dodała.

Jan Holoubek, który realizował film w jednym z wywiadów wyznał, że drogi jego i Tomasza się rozeszły.

- Od jakiegoś czasu nie miałem żadnego kontaktu z Tomkiem, każdy z nas poszedł swoją drogą - powiedział pytany o aferę wokół Komendy.

Tomasz Komenda zmarł 21 lutego 2024 roku nad ranem. Miał 46 lat.