"Dziewczyny do wzięcia", czarno-biała komedia z 1972 r. w reżyserii Janusza Kondratiuka, ma już status praktycznie kultowej. W historii polskiej kinematografii zapisały się także odtwórczynie głównych ról, Ewa Pielach i Regina Regulska.

Reklama

"Dziewczyny do wzięcia" z prowincji? Nie, z przypadku

Film opowiada historię zaledwie jednodniowej przygody młodych dziewcząt z prowincji, które wybierają się do stolicy, by zazna odrobiny rozrywki, a przy okazji może i poznać jakiegoś wyjątkowego chłopaka.

W rolach głównych wystąpiły trzy panie, z których tylko jedna była profesjonalną aktorką, a przy tym żoną reżysera. Chodzi rzecz jasna o Ewę Szykulską. Pozostałe dwie były amatorkami wyłonionymi, jak się okazuje, dość przypadkowo, w castingach. Ewa Pielach jako Pućka i Regina Regulska jako Marta podbiły jednak natychmiast serca milionów widzów.

Reklama

Porównywano je nawet do najsłynniejszego duetu polskich naturszczyków Zdzisława Maklakiewicza i Jana Himilsbacha, którzy również zagrali w tym filmie.

Ewa Pielach (dziś Ewa Pielach-Mierzyńska) była zaopatrzeniowcem biurowym w Polmozbycie. Regina Regulska z kolei pracowała w Spółdzielni Ogrodniczej w Piasecznie i uczyła się w szkole wieczorowej.

Trwa ładowanie wpisu

"Szłam po długopisy, których akurat nie było, a tu zaczepia mnie na ulicy dwóch facetów: że oni są z filmu, szukają nowych twarzy, za rogiem mają taksówkę. Jeden się przedstawił – Kondratiuk. I ciągną mnie do tej taksówki. Myślę sobie – zboczeńcy. Nigdzie nie poszłam, uciekłam na przystanek" – wspominała Ewa Pielach kilkanaście lat temu w wywiadzie udzielonym dziennikowi "Życie".

Ze względu na znane nazwisko Kondratiuka postanowiła jednak zaryzykować i pojechała na casting do wytwórni filmowej na Chełmską. Musiała się nauczyć się na pamięć notatki z "Życia Warszawy".

"Po czterech godzinach wkuwania, jak przyszła moja kolej, stanęłam przed kamerą i ze strachu wszystko zapomniałam. Mówię: »Panowie, kogoś zabili, ktoś tam uciekł i dajcie wy mi święty spokój«. Myślałam, że mnie z miejsca wyrzucą, a oni siedzą zadowoleni i się śmieją. Podobno robiłam głupie miny i dlatego zaangażowano mnie do filmu »Dziewczyny do wzięcia«" – wspominała w wywiadzie.

Regina Regulska, jak wspominał serwis Interia, podobno zupełnie przypadkiem znalazła się wraz z koleżanką w Domu Kultury w Piasecznie w tym samym dniu, w którym Janusz Kondratiuk przeprowadzał casting. Jej koleżanka nie była w stanie wydusić z siebie ani słowa, pani Regina wypadła przed kamerą tak dobrze, że trzy dni później dostała wiadomość, że zaangażowano ją do filmu.

Co dziś robią "Dziewczyny do wzięcia"?

Po "Dziewczynach do wzięcia" Regina Regulska zagrała jeszcze w kilku filmach Janusza Kondratiuka, w tym we "Wniebowziętych", "Głowach pełnych gwiazd" i "Czy jest tu panna na wydaniu", a także w telewizyjnych produkcjach "Jej portret" i "Historia pewnej miłości". Później zerwała z karierą aktorską. Jak donosił parę lat temu portal Interia, podjęła pracę jako księgowa w laboratorium kosmetycznym Dr Ireny Eris w Piasecznie. Konsekwentnie odmawiała wywiadów i nie chciała wspominać swojej przygody z filmem.

Ewa Pielach-Mierzyńska spotkała się jeszcze z koleżanką z planu w filmach Janusza Kondratiuka, poza tym zagrała także w "Małej sprawie". Potem chwytała się różnych zajęć, choć jej filmowy partner z "Dziewczyn do zdjęcia", Zbigniew Buczkowski, namawiał ją, by zdawała do szkoły aktorskiej.

"Trafiłam do szpitala, miałam ogromne problemy zdrowotne i niestety nie mogłam zrealizować swego marzenia" – tłumaczyła w serwisie Świat Seriali.

"Potem pracowałam jako kelnerka w hotelu Forum, w klubie Świętoszek na Jezuickiej, prowadziłam butiki, ciucholandy, sklepy spożywcze, wędliniarskie, miałam przyczepę gastronomiczną w Jastrzębiej Górze, różnedania tam sprzedawałam. Prowadziłam również biuro matrymonialne" - wymieniała.

Ewa Pielach-Mierzyńska po latach spotkała się z koleżanką z planu Ewą Szykulską / East News / DIANA DOMIN

Po wielu latach wróciła do filmu, niestety już tylko w rolach bardzo epizodycznych. Ewa Pielach-Mierzyńska wystąpiła m.in. w rolach salowych czy kioskarek w takich produkcjach jak "Plebania", "Barwy szczęścia", "Klan", "Na Wspólnej" czy "M jak miłość".

Epizodycznymi rolami, przy których tak naprawdę trudno było ją odnaleźć na ekranie, nie odzyskała już popularności sprzed lat. Przeszła na emeryturę. Ewa Pielach-Mierzyńska do niedawna była dość aktywna w mediach społecznościowych, dzięki czemu wiadomo m.in. że przez pewien czas mieszkała w Anglii. Pracowała w Aeroklubie Warszawskim. Obecnie wiedzie życie w Warszawie u boku swojego partnera.

Kultowa scena z kremem sułtańskim. "Przez 25 lat nie tykałam bitej śmietany"

Ewa Pielach-Mierzyńska nie zapomniała nagrywania słynnej sceny zajadania się kremem sułtańskim.

Trwa ładowanie wpisu

- Nie lubiłam słodyczy, a tym bardziej bitej śmietany, z której zrobiony był słynny krem sułtański. Na zdjęciach próbnych zjadłam aż trzy podwójne porcje tego deseru. Efekt był taki, że przez 25 lat w ogóle nie tykałam bitej śmietany, teraz dopiero zaczynam się do niej znowu przekonywać. Nagranie było świetne, bo Regina Regulska rzeczywiście prawie zwymiotowała i chyba dzięki temu "graniu na żywo" ta scena wyszła bardzo naturalnie - opowiadała w rozmowie z "Super Expressem".

Do dziś to jedna z wielu kultowych scen komedii nakręconych w czasach PRL.