Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojtek Sawicki z Life on Wheelz boi się przyszłości. Nie chce trafić do DPS-u

11 września 2024, 21:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojtek Sawicki chce zachować niezależność
Wojtek Sawicki chce zachować niezależność/Instagram
Wojtek Sawicki, influencer, który choruje na dystrofią mięśniową Duchenne'a, niedawno rozstał się z żoną. Nadal jednak mieszkają razem. Zmusza ich do tego sytuacja finansowa. "W miarę niezależne życie" Wojtka Sawickiego dużo kosztuje. Influencer nie chce ani mieszkać w Domu Pomocy Społecznej, ani wrócić do rodziców.

Wojtek Sawicki prowadzi na Instagramie konto Life on Wheelz. Jest osobą z głęboką niepełnosprawnością, nie może mieszkać samodzielnie. Podkreśla jednak, że dystrofia mięśniowa Duchenne'a nie odebrała mu apetytu na życie.

Potrzebna kosztowna opieka przez 24 godziny

Wojtek Sawicki potrzebuje opieki przez 24 godziny na dobę. Mężczyzna nie oddycha samodzielnie. Robi to za niego respirator. Potrzebuje pomocy w każdym aspekcie oraz zaufania i kompetencji asystenta. Po prostu od tego zależy jego życie. To wszystko do niedawna zapewniała mu żona Agata Sawicka, zaś przed ich ślubem - rodzice Wojtka. Jednak teraz sytuacja się zmieniła.

"Żona mi teraz pomaga, ale od października ma się to zmienić, bo Agata wyprowadzi się i będą się mną zajmowali asystenci. A to kosztuje. Niestety 4 tys. zł, które zapewnia państwo, to mało. Opieka dla osoby z taką niepełnosprawnością jak moja to koszt ok. 20 tys. zł miesięcznie. Ja muszę płacić za to, co zdrowi robią ot tak, nawet za oddychanie. Obsługa respiratora oraz innych urządzeń jest w moim przypadku kluczowa" - powiedział Wojtek Sawicki "Faktowi". 

Wojtek Sawicki chce być niezależny

Wojtek Sawicki podkreśla,  że stara się żyć niezależnie. Dlatego nie chciałby trafić do Domu Pomocy Społecznej ani korzystać z pomocy rodziców.

"Niezależność jest dla mnie kluczowa. Potrzebuję pomocy w pielęgnacji, w jedzeniu, ubieraniu się, utrzymywaniu higieny. Nawet za coś tak podstawowego, jak oddychanie, muszę płacić, bo ktoś musi nad tym czuwać. Osoby, które mi asystują, muszą być specjalnie przeszkolone, by nie zrobić mi krzywdy. Zależy mi, żeby ta osoba była godnie opłacona, by nie szukała pracy za pół roku, bo to oznaczałoby, że muszę znaleźć kolejnego chętnego i znów go wdrożyć. Oczywiście, jeśli będę musiał, poproszę o pomoc rodziców. Jednak robili to tyle lat i gdy ich obowiązki przejęła Agata, odżyli. Chciałbym, żeby mieli także coś z życia, bo opieka nad osobą z niepełnosprawnościami to bardzo obciążające fizycznie i psychicznie zajęcie. Każdy opiekun musi mieć swoją odskocznię" - powiedział Wojtek Sawicki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj