Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy śpiewała "Już odchodzę na zawsze", przepowiadała własną przyszłość

17 sierpnia 2024, 07:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Hanka Ordonówna
Hanka Ordonówna śpiewała tę piosenką za każdym razem, gdy kończyła swój występ. Przewidziała nim swoją przyszłość/NAC
Nazywano ją Słowikiem Warszawy. Nawet podczas wojny nie schodziła ze sceny. Starała się w ten sposób pomagać walczącej ojczyźnie. Na koniec swoich występów śpiewała zawsze utwór "Już odchodzę na zawsze". Hanka Ordonówna właśnie tym utworem przepowiedziała własną przyszłość. 

Hanka Ordonówna była wielką gwiazdą polskiej sceny. Karierę zaczęła tuż po I wojnie światowej. Jej kariera bardzo szybko nabrała tempa a ona stała się najbardziej znaną polską piosenkarką międzywojnia. Zanim wybuchła II wojna światowa, Hanka Ordonówna wybrała się do Ameryki. Odniosła tam równie ogromny sukces, jak w Polsce. 

Hanka Ordonówna trafiła na Pawiak. Podupadła na zdrowiu

Mimo, że mogła tam zostać, wróciła do kraju. Zawsze powtarzała, że nigdy nie żałowała tej decyzji. Nawet wówczas, gdy zdradził ją kolega Tymoteusz Ortyma. Wskutek tego, co doniósł trafiła w ręce gestapo i została uwięziona na Pawiaku. Udało się ją uwolnić dzięki koneksjom rodziny jej męża hrabiego Michała Tyszkiewicza z włoską rodziną królewską. Po wyjściu z więzienia wyjechała do Wilna.

To tam występowała i dawała koncerty. Niestety jej stan zdrowia po pobycie na Pawiaku, pogorszył się. Zachorowała na gruźlicę. Nie pomagały wyjazdy do sanatoriów. Jej stan kolejny raz bardzo się pogorszył, gdy wyjechała do Teheranu. Mąż zabrał ją do Palestyny. Zamiast się leczyć, Hanka Ordonówna cały czas występowała. Nie zastanawiała się zbyt długo, gdy poproszono ją o występy dla polskich żołnierzy, którzy tam stacjonowali. 

Tą piosenką kończyła każdy swój występ. Nawet ten ostatni

To nie był dobry pomysł. Z dziesięciu koncertów zrobiło się trzydzieści a ona pewnego dnia zemdlała na scenie i musiała przejść poważną operację. Jej pożegnalny koncert odbył się kilka tygodni później. Występ miał miejsce w Jerozolimie. Gdy bisowała nie mogła wydusić już słowa. Płakała a publiczność śpiewała za nią "Już odchodzę na zawsze - to już koniec. Ty wiesz? Do widzenia na zawsze - tak po prostu, co chcesz. Na co łzy pożegnania, podaj rękę i idź. Na co męki rozstania, kiedy tak musi być". 

Gdy po tym występie lekarze podjęli próbę leczenia Hanki Ordonówny, okazało się, że organizm ma tak wyniszczony, że niewiele mogą zdziałać. Artystka zmarła 8 września 1950 roku. Danuta Szaflarska wspominając Hankę Ordonównę wyznała, że bardzo przeżyła jej śmierć. Do końca życia będzie pamiętała te przejmujące słowa "Już odchodzę na zawsze". Pieśń, którą co wieczór żegnała się na scenie Teatru Polskiego w Wilnie - wyznała Szaflarska. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj