Dziennik Gazeta Prawana logo
Ryan Gosling za sprawą spektakularnych komediowych widowisk, jak zeszłoroczna "Barbie" czy goszczący właśnie na kinowych ekranach "Kaskader", od miesiąca pozostaje na topie. Jednak sprowadzanie aktora tylko do jego atrakcyjnej cielesności byłoby nie fair.

RYAN GOSLING – NIE TYLKO KEN

Bezpłatna platforma streamingowa ARTE.tv przestawia zabawny i zaskakujący portret aktora, który występem w głośnym filmie "Barbie" podbił serca widzów na całym świecie, a także ugruntował swoją opinię amanta i symbolu seksu. 

Ale kariera Goslinga zaczęła się dużo wcześniej. Wspomnieć tu warto chociażby słynną scenę z filmu "Pamiętnik" z 2004 roku, za którą otrzymał MTV Best Kiss Award. W 2011 roku zdobył uznanie publiczności i krytyków dzięki trzem tytułom "Drive", "Idy marcowe" i "Kocha, lubi, szanuje". Po tym trzecim okrzyknięto go dżentelmenem Hollywood, ikoną męskości i popkultury. 

Zazdrośni twierdzą, że sukces zyskał tylko dzięki muskulaturze i ładnej buzi. Czy jeden z największych amantów amerykańskiej fabryki snów sławę zawdzięcza aparycji, czy talentowi i dobrej grze aktorskiej? Jak jest naprawdę? Ryan Gosling wielokrotnie nominowany był do Oscara, zdobył Złoty Glob, sprawdził się także jako reżyser. Niejednokrotnie dowiódł, że potrafi sprostać najbardziej wymagającym kreacjom, od poważnych, przez romantyczne, po zabawne. Nigdy nie chciał być aktorem jednej roli, nigdy też nie robił tego, czego od niego oczekiwano.

W dokumencie "Ryan Gosling – nie tylko Ken" dostępnym pod TYM LINKIEM mamy okazję poznać człowieka, który choć podbił internet utworem "I'm just Ken", to nie daje się łatwo zaszufladkować.

MARLON BRANDO – AKTOR I NAUKOWIEC

Ale to nie wszystko, co ARTE.tv ma do zaoferowania w aspekcie portretów męskich ikon Hollywoodu. Marlon Brando jest jednym z najsłynniejszych aktorów XX wieku. Jego role w "Czasie apokalipsy" i "Ojcu chrzestnym" pozostają niezapomniane i przeszły do historii kina. Angażował się też w amerykański ruch na rzecz praw obywatelskich, m.in. w 1973 roku nie odebrał Oscara, manifestując tym samym swój sprzeciw wobec dyskryminacji Indian. Jednak, co ciekawe, wielką miłością Brando nie było aktorstwo, a nauka. W 1966 roku nabył wyspę Tetiaroa na Morzu Południowym, by stworzyć tam laboratorium w celu opracowania wyjątkowego modelu ekologicznego. Oprócz prowadzenia badań planował założenie rezerwatu morskiego, a nawet hotelu. Brando odczuwał wielki głód wiedzy: pragnął zrozumieć mechanikę świata, pochodzenie ludzkiej motywacji. Poszukiwał prawdy. Niestety zawód aktora i naukowa pasja zostawiły gdzieś na boku życie prywatne aktora. Nigdy nie potrafił odegrać roli, o której zawsze marzył – dobrego ojca. Nie umiał stworzyć prawdziwego, pełnego miłości domu ani uszczęśliwić swoich dzieci. Utrata rodziny odebrała mu naukową pasję i przestał pojawiać się na Tetiaroa. Jego raj został utracony. ARTE.tv w dokumencie "Marlon Brando – W raju" dostępnym pod TYM LINKIEM prezentuje tę niebanalną postać.

JOAQUIN PHOENIX – AKTOR SKRAJNOŚCI

Strudzony życiem komik popada w obłęd i staje się psychopatycznym mordercą. Brzmi znajomo? W 2020 Joaquin Phoenix dostał Oscara za rolę Jokera. I choć wielu znakomitych aktorów przed nim wcielało się w tę postać, to właśnie jego kreacja zostanie w naszych głowach na zawsze. Mroczna, niepokojąca i niejednoznaczna. Rola wymagająca i wyczerpująca nie tylko psychicznie, ale także fizycznie. Phoenix w wywiadach deklarował, że kocha tę rolę i nienawidzi jej jednocześnie. W tym roku ponownie wcieli się w Jokera, tym razem u boku Lady Gagi jako Harley Quinn w długo wyczekiwanej kontynuacji nokturnowego hitu Todda Phillipsa. Tym razem para przestępców będzie próbowała uciec z zakładu psychiatrycznego Arkham, niosąc za sobą zniszczenie. Przed widzami jedyny w swoim rodzaju burzliwy romans i akcja pełna szaleństwa oraz niebezpieczeństw. Joaquin Phoenix wciela się w postaci trudne, skrajne i niezwykle wyraziste, jak Napoleone czy cesarz Kommodus z "Gladiatora", zaś od 12 maja pod TYM LINKIEM będzie można zobaczyć gwiazdora w dokumencie o nim samym - "aktorze skrajności".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kozłowski
oprac. Piotr Kozłowski
<p><span>Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak </span><a href="http://m.in/" target="_blank">m.in</a><span>. Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.</span></p>
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRyan Gosling to nie tylko Ken. Jaki jest naprawdę gwiazdor "Barbie" i "Kaskadera"? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj