Paweł Królikowski przez kilka ostatnich lat swojego życia zmagał się z chorobą neurologiczną. W chwili śmierci miał 58 lat. Odszedł cztery lata temu - 27 lutego 2020 roku.

Wielu widzów pokochało go za rolę Kusego w "Ranczu", czy komisarza Rosłonia w "Pitbullu". W "Pytaniu na śniadanie" swojego brata wspominał Rafał Królikowski, który także jest aktorem.

Reklama

Rafał Królikowski o swoim bracie Pawle. Wspomina rodzinną anegdotę

- Fajny facet, olbrzymia osobowość twórcza. Zawsze marzył, żeby być artychą i taki był - mówił Królikowski.

Dodał, że jego brat zawsze chciał mieć poczucie niezależności. - Był obdarzony wielką wyobraźnią - stwierdził. Pytany o to, jaka była relacja między nim a Pawłem odpowiedział, że bardzo czuła. Wspomniał przy okazji rodzinną anegdotę , opowiadaną przez rodziców. - Zostawili mnie pod opieką sąsiadki. Paweł usłyszał płacz. Zaczął walić w drzwi do tej sąsiadki i krzyczeć "To moje dziecko. Urodźcie sobie sami, oddajcie mi braciszka. Potem na obozach harcerskich, bo nasi rodzice byli harcerzami, opiekował się mną. A potem dojrzewał, miał swoje tajemnice, swoje drogi - wspominał.

Królikowski przyznał, że pierwszego papierosa, którego zapalił podkradł właśnie zmarłemu bratu.

Rafał Królikowski wyznaje: Mój brat nie dbał o siebie. Parł do przodu

Reklama

W rozmowie poruszony został wątek choroby Pawła Królikowskiego. - To był długi proces. Kilka lat chorował - stwierdził.

Dodał, że brat starał się na tyle, na ile jego osobowość pozwala szybko stanąć na nogi. - Nie zawsze chciał dać sobie pomóc. Trudno było, bo był zbyt inteligentny, uparty, ambitny. Tego, co się stało nikt się nie spodziewał. Gruchnęła nas ta informacja jak bomba. Trochę mieliśmy do końca nadzieję, że się wykaraska z tego, nawet pokiereszowany - mówił.

Trwa ładowanie wpisu

Rafał Królikowski wyznał, że brakuje mu "kumpla-brata, do którego może zadzwonić". - Był osobą scalającą rodzinę. Nie skasowałem jego numeru w komórce - przyznał.

Aktor przyznał, że choroba była wypadkową tego jak żył jego brat. - Nie dbał o siebie w sensie fizycznym i psychicznym. Parł do przodu, był odpowiedzialny za rodzinę i to była cena, którą zapłacił za to życie - powiedział.