Dziennik Gazeta Prawana logo

Lichtman o zastrzeżeniu praw do marki "Krzysztof Krawczyk". "Brakuje człowieczeństwa"

31 stycznia 2025, 09:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marian Lichtman jest oburzony na odebranie prawa do występowania pod swoim nazwiskiem synowi Krzysztofa Krawczyka
Marian Lichtman jest oburzony na odebranie prawa do występowania pod swoim nazwiskiem synowi Krzysztofa Krawczyka/AKPA
Marian Lichtman, dawny kolega Krzysztofa Krawczyka z Trubadurów, jest oburzony po decyzji Urzędu Patentowego o zastrzeżeniu praw do marki "Krzysztof Krawczyk". Padły bardzo mocne słowa. Muzyk uważa wręcz, że pozbawienie syna piosenkarza możliwości występowania pod swoim nazwiskiem, to "bestialstwo?.

Spór o spadek po Krzysztofie Krawczyku trwa od jego śmierci w kwietniu 2021 roku. Krzysztof Krawczyk junior, jedyny syn zmarłego piosenkarza, nadal walczy o swoją część spadku. Zgodnie z ostatnią wolą Krzysztofa Krawczyka, cały majątek miał przypaść jego trzeciej żonie, Ewie. Syn artysty, Krzysztof Krawczyk junior, nie kryje jednak, że liczył na część spadku, zwłaszcza że, jak twierdzi, ojciec miał mu to obiecać przed śmiercią.

Żona muzyka, Ewa Krawczyk i menedżer artysty Andrzej Kosmala, zgłosili się do Urzędu Patentowego, żeby prawnie zastrzec prawa do marki Krzysztof Krawczyk. Od decyzji Urzędu Patentowego odwołał się jedyny syn piosenkarza Krzysztof Krawczyk Junior. Ten jednak podtrzymał swoją decyzję. Decyzję urzędu ostro podsumował Marian Lichtman.

"To bestialstwo"

Zgodnie z tą decyzją, syn Krzysztofa Krawczyka nie ma już prawa wykorzystywać nazwiska swojego ojca, czyli swojego własnego. - Są pewne granice. To bestialstwo. Oni chodzą do kościoła i tak się zachowują. Jak można z takich rzeczy jak twórczość i nazwisko Krawczyka wyeliminować jego syna, jedynego syna - powiedział Lichtman w rozmowie z "Faktem".

"Myślą o napychaniu sobie kieszeni"

Muzyk podkreśla, że Krzysztof Krawczyk Junior wciąż nie dostał nic po śmierci ojca, z kolei wdowa po słynnym muzyku i jego menedżer mają "napychać sobie kieszenie". Krzysztof Krawczyk nie żyje już od prawie czterech lat, a junior wciąż nic nie dostał po ojcu. Sprawa w sądzie w sprawie majątku się toczy, nie ma nowego terminu rozprawy, a Ewa i Andrzej Kosmala myślą tylko o napychaniu sobie kieszeń. Dla mnie to nie do pomyślenia. Brakuje mi w tym wszystkim człowieczeństwa - stwierdził Marian Lichtman.

"Tu chodzi o legendę"

Z kolei Andrzej Kosmala uważa, że nikt nic złego synowi Krzysztofa Krawczyka nie zrobił. Chodzi bowiem o ochronę dorobku zmarłego piosenkarza. - Na świecie od dawna patentuje się produkty, marki, ale także dorobek człowieka. Krzysztof Krawczyk nie po to pracował kilkadziesiąt lat na swoje nazwisko, by zostało to zmarnowane, lub źle wykorzystane. Nie może tak być, że skoro go nie ma, ktoś mógłby zrobić sobie czekoladki czy cukierki Krawczyk. Niczego nie zrobiliśmy z myślą, by uderzyć w jego syna Krzysztofa juniora. Tu chodzi, tylko by zadbać o dorobek Krzysztofa i dbać o jego legendę - powiedział Andrzej Kosmala w rozmowie z "Faktem".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj