Dziennik Gazeta Prawana logo

Krzysztof Tyniec zszokowany powodzią w rodzinnych stronach. "Serce mnie boli i pęka"

17 września 2024, 12:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krzysztof Tyniec
Krzysztof Tyniec niepokoi się o to, co dzieje się z jego bliskimi. Apeluje, by pomagać powodzianom/AKPA
Krzysztof Tyniec pochodzi z Nowej Rudy (pow. kłodzki). Aktor ubolewa nad tym, co stało się w jego rodzinnych stronach.  "Serce mnie boli i pęka" - pisze. Co jeszcze bardzo go zmartwiło?

Na południu Polski trwa walka ze skutkami powodzi i próba zabezpieczenia tych terenów, które narażone są na zalanie. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Kłodzku, Lądku-Zdroju oraz Nysie. Powódź nie oszczędziła domów, szpitali, zakładów pracy oraz gospodarstw. 

Krzysztof Tyniec zaniepokojony tym, co dzieje się w jego rodzinnych stronach

Okazuje się, że Nowa Ruda, która także znajduje się w powiecie kłodzkim, to rodzinne strony Krzysztofa Tyńca. Aktor, który gra obecnie w serialu "Klan" i zwyciężył w "Tańcu z gwiazdami" w rozmowie z "Faktem" przyznał, że z ubolewaniem patrzy na to, co dzieje się w jego rodzinnych stronach. Przyznał, że nie może się od kilku dni dodzwonić do rodziny. 

W rozmowie przyznał, że martwi się nie tylko losem bliskich, ale i przyjaciół. Jeden z jego kolegów prowadzi w tamtych rejonach ośrodek dla jeży. Już wiadomo, że to miejsce także ucierpiało w wyniku powodzi. 

Serce mnie boli i pęka, gdy patrzę na to, co spotkało ludzi w tamtych rejonach. Nie mogę się dodzwonić do bliskich. Nie wiem, czy są zalani, czy coś im się nie stało - mówi Krzysztof Tyniec w rozmowie z "Faktem". 

Aktor znany z "Klanu" apeluje o pomoc dla poszkodowanych przez powódź

Mam tam rodzinę i przyjaciela ze szkoły podstawowej, który prowadzi ośrodek dla jeży. Z Jurkiem Garą byliśmy w jednej klasie w podstawówce i on teraz ratuje jeże z całej Polski. Martwię się, co z tymi zwierzakami i jego ośrodkiem. To moje rewiry, rodzinne strony, serce mnie boli i żal mi tych wszystkich ludzi - dodaje. 

Krzysztof Tyniec zaapelował również, by pomagać poszkodowanym. Woda to potężna siła i niestety za każdym razem, gdy dochodzi do powodzi, człowiek okazuje się bezsilny. Dzwonię od kilku dni do kuzyna, ale nikt nie odbiera. Nie wiem, czy są cali, może po prostu jest problem z połączeniami i zalało tam im wszystko - powiedział. 

Oglądam więc wiadomości i obserwuję, co się dzieje. To jest niewyobrażalne, bo człowiek myśli sobie, że to własny dom i mieszkanie są najważniejsze, ale ta tragedia dotyka wszystkich jeszcze głębiej, więc wszyscy musimy im po tym wszystkim pomóc - apeluje Tyniec. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj