"Ucho Prezesa" było komediowym serialem, który cieszył się ogromną popularnoscią. Izabela Dąbrowska wcielała się w nim w sekretarkę tytułowego bohatera. Jej rola pani Basi była szeroko komentowana zarówno przez widzów, jak i polityków. "Mówili, że przegięłam" - wyznała w jednym z ostatnich wywiadów.

Reklama

"Ucho Prezesa" to serial, który pięć lat temu była hitem. Jej twórcy parodiowali w nim polską scenę polityczną. Nietrudno było zauważyć, że główny bohater do złudzenia przypominał Jarosława Kaczyńskiego, a wysiadujący pod jego gabinetem polityk, który nie mógł doprosić się spotkania to z kolei nawiązanie do Andrzeja Dudy.

Izabela Dąbrowska w "Uchu Prezesa" grała panią Basię

Izabela Dąbrowska w "Uchu Prezesa" wcielała się z kolei w postać pani Basi, czyli sekretarki tytułowego bohatera. Jej pierwowzorem była Barbara Skrzypek, czyli wieloletnia współpracownica Jarosława Kaczyńskiego.

Jak wyznała w ostatnim wywiadzie nie wszyscy przyjęli jej rolę z sympatią. Zarzuty mieli do niej głównie politycy prawicy, którzy prawdziwą panią Basię mieli okazję poznać.

Politycy prawicy krytykowali Izabelę Dąbrowską

Nie, nie, nie, prawdziwa pani Basia to jest klasa. I ona się tak nie zachowuje... - usłyszała Izabela Dąbrowska.

Mówili, że przegięłam, że to było zbyt obcesowe, zbyt takie ostre, że ona nawet, jak kogoś nie wpuści, to po prostu zrobi to z czułością niemalże, a nie w taki wredny sposób - wyznała w rozmowie z Meloradiem.

Dodała, że nie przejęła się za bardzo tymi opiniami.

Uznałam, że mogę sobie pozwolić na pewną dowolność. Ciekawa jestem, jak ona sama na to zareagowała. Czy to było dla niej w jakiś sposób zabawne czy nie - stwierdziła.

Przypomniała, że sam prezes PiS miał tylko jeden "zarzut". Zauważył, że koty nie piją mleka.