Joanna i Jacek Kurscy najpierw wzięli ślub cywilny a w lipcu 2020 roku kościelny. Ceremonia odbyła się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.
Ks. Isakowicz-Zaleski krytykował unieważnienie ślubu przez byłego prezesa TVP
Ta ceremonia wywołała wiele kontrowersji. Krytykował ją m.in. nieżyjący już ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Chodziło przede wszystkim o to, że obydwoje zanim powiedzieli sakramentalne "tak", unieważnili swoje poprzednie małżeństwa.
Nie spotkałem ani w swojej diecezji, ani w innych, choć interesuję się tymi sprawami żeby po 24 latach małżeństwa, kiedy jest troje dzieci na świecie, nagle ktoś dostał unieważnienie kościelnego ślubu - mówił w rozmowie z wRealu24.pl ksiądz Isakowicz-Zaleski.
Przypomnijmy, że były prezes TVP ma ze swoją poprzednią żoną trójkę dzieci. Joanna Kurska doczekała się ze swoim byłym mężem syna. Z Jackiem Kurskim ma córkę Annę Klarę Teodorę. a Joanna Kurska dwójkę.
Joanna Kurska ma dosyć pytań o "rozwód kościelny"
Teraz przy okazji kolejnej rocznicy ślubu żona byłego prezesa TVP postanowiła odnieść się do krytyki, jaka spotyka ją i jej męża ze względu właśnie na fakt unieważnienia poprzednich ślubów kościelnych. W rozmowie z "Faktem" wyznała, że ma dosyć pytań o "rozwód kościelny".
W Polsce stwierdza się nieważność ok. 3 tys. ślubów rocznie, byliśmy jedną z tych par. Proces był długi, trwał prawie 4 lata, nie było żadnych preferencji, tylko fakty i świadkowie. Jest to bardzo przykra procedura, ale przeszliśmy ją, bo pragnęliśmy tego, żeby nasza miłość była w zgodzie z naszą wiarą - powiedziała.
Tak żona Kurskiego komentuje słowa księdza
Odniosła się do wypowiedzi ks. Isakowicza-Zaleskiego. Stwierdziła, że nigdy nie chciało jej się tego komentować, ale ma wrażenie "jakby nie miał pojęcia, o czym mówi".
Według prawa kanonicznego stwierdzenie nieważności związku odnosi się do przyczyn przed jego zawarciem, czyli nie ma żadnego związku z jego następstwami, w tym np. dziećmi i ich liczbą. Kto tego nie rozumie, reprezentuje poziom ignorancji wpisów hejterskich trolli na portalach - stwierdziła.
Ksiądz Isakowicz-Zalewski nie był prawnikiem, tym bardziej prawnikiem kanonicznym. Warto zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny czy unieważnienie. Jest stwierdzenie nieważności związku. A to fundamentalna różnica. Ksiądz się tak wypowiedział, bo wydawało mu się, że ma prawo komentować czyjeś życie bez żadnej wiedzy na jego temat albo czyjeś decyzje. Otóż nikt nie ma takiego prawa i jest to nie fair - dodała w rozmowie z "Faktem".