Dziennik Gazeta Prawana logo

Małgorzata Kożuchowska opisała historię sprzed lat. Została napadnięta

7 marca 2024, 17:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Małgorzata Kożuchowska - Druga szansa
Małgorzata Kożuchowska reagując na śmierć Lizy podzieliła się swoją historią sprzed lat/TVN
Małgorzata Kożuchowska zamieściła w sieci post, w którym wyznała, że podobnie jak 25-letnia Białorusinka Liza została napadnięta. Przy okazji podziękowała tym, którzy lata temu pomogli jej uchronić się przed niebezpieczeństwem. 

Nie milkną echa tego, co wydarzyło się w Warszawie na ulicy Żurawiej. W niedzielę 25 lutego to właśnie tam Elizawietę nagą i nieprzytomną znalazł dozorca. 

Na miejsce zostało wezwane pogotowie oraz policja a kobieta została przewieziona do szpitala w stanie krytycznym, nie udało się jej jednak uratować. Zmarła 1 marca. Sprawcą napadu na 25-latkę był 23-letni Dorian S. Mężczyzna nie tylko ją zgwałcił, ale ukradł jej dwa telefony komórkowe, karty płatnicze oraz portfel. 

W środę (6 marca) ulicami Warszawy z miejsca, w którym doszło do tragedii, przeszedł marsz pod hasłem "Miała na imię Liza". Wielu celebrytów, w tym także Małgorzata Kożuchowska w ramach solidarności z ofiarą zamieściło posty w mediach społecznościowych.

Małgorzata Kożuchowska została napadnięta. "Nie mogłam krzyczeć…"

Aktorka opisała w nim swoją historię sprzed lat. 

Lata temu. Byłam jeszcze wtedy studentką. W drodze powrotnej z uczelni do domu zostałam napadnięta przez dwóch mężczyzn, którzy próbowali wciągnąć mnie do samochodu. Broniłam się. Nie mogłam krzyczeć, bo zasłonili mi usta. Po chwili szamotaniny puścili mnie i uciekli… - tymi słowami Małgorzata Kożuchowska zaczęła swój wpis. 

Napisała, że w ulicę wjechał samochód, który wystraszył sprawców. 

Kto pomógł aktorce?

Zatrzymał się przy mnie i odwiózł bezpiecznie do domu. To, że pojawił się w tym momencie, w tym miejscu uratowało mi życie - stwierdziła Małgorzata Kożuchowska. 

Wyznała, że przez wiele lat prześladował ją sen, w którym "grozi mi niebezpieczeństwo i wiem ze muszę krzyczeć; próbuję, ale nie mogę wydobyć głosu". Dodała, że budziła się z krzykiem. 

Zaapelowała, by reagować na gwałt i przemoc. 

Nawet jeśli sytuacja jest niejednoznaczna, ale intuicja podpowiada, że coś tu jest nie tak. Lepiej się pomylić i przeprosić niż żałować do końca życia, ze nie zareagowałam/em. Strach paraliżuje, pozbawia ofiary głosu! Bądźmy ich głosem! Reagujmy! Ja tym, którzy lata temu nie zostawili mnie na pustej ciemnej ulicy zawdzięczam życie. Dziękuję - zaapelowała do swoich obserwatorów. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj