Helena Englert, przygotowując się do występu na Open’erze, skupia się na autopromocji. Nie przejmuje się hejtem - część ludzi bowiem twierdzi, że wystąpi na kultowym festiwalu, dlatego że jest córką artystów, a ma przecież tylko trzy piosenki. Helena Englert jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny. Podobnie było, gdy zagrała w "Hamlecie" w reżyserii ojca w Teatrze Narodowym.
Helena Englert o zarobkach
Helena Englert przyjęła zaproszenie do rozmowy w Polskim Radiu RDC. W trakcie wywiadu młoda artystka poruszyła m.in. temat zarobków w branży muzycznej oraz niechęci młodych twórców do "oldschoolowej pracy". "Przez trzy miesiące pracy nad rolą dostaje się takie wynagrodzenie jak przez dwie godziny pracy nad jedną rolką sponsorowaną" - mówiła Englert. "Absolutnie rozumiem, dlaczego ludzie wybierają social media, zamiast teatru, zamiast — nie wiem, jak to nazwać - takiej oldschoolowej pracy. Bo to się po prostu nie opłaca, i to jest bardzo frustrujące i bardzo trudne" - dodała.
Helena Englert o tradycyjnej drodze artystycznej
Mimo to, jak zapewnia, ma ogromny szacunek dla tych, którzy wybierają tradycyjną ścieżkę artystyczną. "Mam ogromny szacunek do tych ludzi, którzy świadomie wybierają: »Nie, ja tak nie chcę. Ja zostaję w teatrze, będę malować obrazy i wieszać je w galeriach i pisać teksty do gazet, które wciąż są drukowane«. To jest piękne i chciałabym tak potrafić. Niestety nie umiem" - podsumowała.
Helena Englert o studiach w USA: cofnęłam się
Helena Englert studiowała aktorstwo w USA. Z Tisch School of the Arts w Nowym Jorku musiała się ewakuować do ojczyzny, bo nie mogła rozmawiać ze znajomymi o Gombrowiczu i "nie odbyła przez pół roku ani jednej wartościowej rozmowy". W wywiadzie, którego udzieliła Karolowi Paciorkowi mówiła: "Studia w Stanach są płatne. Chore pieniądze. Za dużo, biorąc pod uwagę jakość edukacji. (...) Nagle się okazało, że oni mówią rzeczy, których już się nauczyłam w pracy albo które w ogóle nie rozwijają. Mam wrażenie, że się tam cofnęłam w rozwoju przez te pół roku".