Na początku października ubiegłego roku w polskim show-biznesie wybuchła bomba. Jeden z najpopularniejszych youtuberów w Polsce, znany pod pseudonimem "Stuu", został publicznie oskarżony o to, że utrzymywał bardzo prywatne relacje ze swoimi małoletnimi fankami - chodziło m.in. o korespondencję o charakterze erotycznym, molestowanie, podawanie alkoholu.

Reklama

Jak wybuchła Pandora Gate?

Wszystko zaczęło się od blisko 30-minutowego filmu Sylwestra Wardęgi zatytułowanego "Mroczna tajemnica Stuu i youtuberów: Pandora Gate". Ujawnił w nim informacje w sprawie niestosownych zachowań youtuberów wobec nieletnich fanek. Głównym "bohaterem" nagrania jest Stuu. Wardęga opublikował nagrania oraz screeny rozmów "Polskiego Pingwina" z widzkami.

Afera zataczała coraz szersze kręgi, na jaw wychodziły kolejne sprawy. Okazało się m.in., że koledzy Stuu wiedzieli o wszystkim, ale nie reagowali. Sylwester Wardęga sugerował, że dawny przyjaciel Stuu - Marcin Dubiel - miał wiedzieć, że "celebryta" utrzymuje bliskie kontakty z nieletnimi. W sprawę była też zamieszana Fagata, która była kiedyś partnerką Stuu.

Dubiel twierdzi, że Sylwester Wardęga mija się z prawdą, a on jest całkowicie niewinny. Zapowiedział także, że pozwie autora filmu.

Marcin Dubiel pozwał Sylwestra Wardęgę

Portal Goniec.pl donosi, że Marcin Dubiel dotrzymał słowa i złożył prywatny akt oskarżenia wobec Wardęgi na podstawie art. 212 par. 2 k.k. Chodzi dokładnie o zarzut pomówień przy użyciu środków masowego przekazu. Sprawa rozpoczęła się od postępowania pojednawczego, jednak strony nie doszły do porozumienia. W związku z tym, że Wardęga miał nie przystać na żądania Dubiela, to panowie spotkają się w sądzie.

Sylwester Wardęga jest spokojny

Pudelek.pl poprosił o komentarz Sylwetra Wardęgę. "Marcin o tym, że mnie pozywa o zniesławienie, poinformował na swoim Instagramie już 5 października. Później jednak na swoim kanale YouTube potwierdził, że fragmenty jego rozmów z 14-latką, które opublikowałem, faktycznie miały miejsce. Pierwsza rozprawa jeszcze się nie odbyła. W moim materiale nikogo nie pomówiłem więc jestem spokojny"- stwierdził Wardęga.