Tomasz Komenda zmarł 21 lutego. Długo chorował. Leczył się na raka płuc. Ostatnią wolą zmarłego było to, by pogrzeb odbył się wyłącznie z udziałem bliskich osób.

Jak wynika z relacji na żywo, opublikowanej przez "Super Express", mistrz ceremonii na samym początku podkreślił, że "wszystko się kiedyś zaczyna i kończy, dlatego należy żyć tak, aby ludzie — wspominając cię — mówili, że nie zmarnowałeś życia".

Reklama

Gdy kondukt żałobny ruszył na teren cmentarza, z głośników puszczono piosenkę Kazika "25 lat niewinności" z filmu "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" w reż. Jana Holoubka.

Trwa ładowanie wpisu

Wzruszające słowa miłości i pożegnania na pogrzebie Tomasza Komendy

Mistrz ceremonii odczytał list, który napisali przyjaciele zmarłego. Padły w nim m.in. takie słowa: "Był czas, kiedy powiedziałeś: "usiądź, muszę ci coś powiedzieć". Wiedziałam, że nie będą to dobre wieści. Od tej pory żyłam jedynie twymi wynikami. Cieszę się ze wspólnych chwil, spacerów w otoczeniu twojej rodziny. Twój brat Gerard z rodziną sprawili, że byłeś szczęśliwy, widziałam to w twoich ostatnich dniach. Kocham cię...".

Głos zabrała bratanica Tomasza Komendy, która powiedziała m.in.: "Tomek nigdy nie uważał się za celebrytę. Kilka tygodni przed śmiercią pytał „co ja mam zrobić, gdy wyzdrowieję?”. To proste - pojedziesz na wakacje. Kochany Tomku, dziękujemy, że mogliśmy tę drogę przejść razem z Tobą. Zostawiłeś kilka nieskończonych spraw, ale my je dokończymy. Prosimy tylko, byś nam stamtąd pomagał. Nie jesteś tam, gdzie byłeś, ale jesteś wszędzie, w naszych sercach".