Dotragicznej śmierci Piotra Woźniaka-Staraka doszło w sierpniu 2019 roku. To wtedy producent filmowy zginął w wypadku na jeziorze. Jego poszukiwania trwały kilka dni. Prezenterka "Pytania na śniadanie", czyli Agnieszka Woźniak-Starak była jego żoną.

Agnieszka Woźniak-Starak wraca wspomnieniami do śmierci męża

W programie "Prześwietlenie" portalu Goniec wróciła wspomnieniami do tamtych dramatycznych chwil. Opowiedziała o tym, jak starała się poradzić sobie z tym, co się wówczas stało.

Reklama

Jak ci się wali jednego dnia świat na głowę, to nagle otwierasz oczy i się orientujesz, jakie to wszystko jest nieistotne. Wtedy miałam marzenie przetrwać i iść z tymi psami. Chodziłam trzy godziny po tym lesie z psami pod Warszawą i biegałam po 10 km, żeby jakieś endorfiny złapać. Dostajesz takiego resetu, nagle rozglądasz się i myślisz sobie: "What the f**k? To w ogóle nie o to w tym życiu chodzi" - mówi Agnieszka Woźniak-Starak.

Agnieszka Woźniak-Starak potrzebowała wsparcia psychologa

Przyznała, że już w trakcie poszukiwań męża, obawiała się jak zareaguje, dlatego poprosiła o pomoc psychologiczną. Moja intuicja podpowiedziała mi - na miejscu, jeszcze jak szukaliśmy Piotrka, powiedziałam do naszego przyjaciela: "Chciałabym, żebyście ściągnęli psychiatrę albo psychologa na miejsce, bo ja nie jestem w stanie przewidzieć, jak zareaguję. Będę potrzebowała pomocy i chcę, żeby ktoś był na miejscu" - wspominała prezenterka.

"Prawie traciliśmy przytomność, straciliśmy głosy"

Reklama

Agnieszka Woźniak-Starak wyznała, że wybrała przepracowanie tej traumy przez rozmowę. W przeżywaniu żałoby pomagali jej także bliscy, z którymi godzinami rozmawiała. My czasami już prawie traciliśmy przytomność, straciliśmy głosy i tak dalej, ale miałam straszną potrzebę mówienia o tym i wszyscy wtedy jakoś się tak otwierali. Rozmawialiśmy o swoich emocjach, o wszystkim, o Piotrku, o tym, co się wydarzyło i to trwało wiele miesięcy - opowiada prezenterka.

"Przestałam się bać śmierci zupełnie"

Przyznała, że tragedia ta zmieniła jej postrzeganie śmierci. Dodała, że długo szukała sensu i odpowiedzi na ten temat.

To nie była zwykła śmierć, bo to trwało bardzo długo, ta cała tragedia i wszystko, co się działo wtedy. Przestałam się bać śmierci zupełnie, bo wiem, że śmierć nie istnieje. Wiem, że coś jest dalej, musi coś być dalej. Wtedy też czytałam wiele książek o życiu po śmierci. Potrzebowałam namierzyć, gdzie Piotrek teraz może być. Naczytałam się tego tyle, że bardzo mnie to zbudowało i mi pomogło, bo uwierzyłam, że tak jest po prostu - mówiła Agnieszka Woźniak-Starak.