Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie żyje Françoise Hardy. Gwiazda już przed laty chciała się poddać eutanazji

12 czerwca 2024, 07:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Francoise Hardy
Francoise Hardy/East News
Ikona francuskiego stylu, piosenkarka i aktorka Françoise Hardy zmarła w wieku 80 lat. Przez ostatnie dekady gwiazda, której wielki przebój "Tous les garçons et les filles" nucił swego czasu cały świat, zmagała się z nieuleczalną chorobą.

Wiadomość o śmierci gwiazdy francuskiej estrady podał w mediach społecznościowych jej syn, również związany z show-biznesem gitarzysta i wokalista Thomas Dutronc.

Wylansowanie megahitu i 33 płyty

Françoise Hardy miała 18 lat, kiedy w 1962 roku odniosła światowy sukces za sprawą piosenki "Tous les garçons et les filles". W dwa miesiące sprzedały się 2 miliony egzemplarzy singla - ponad stukrotnie więcej niż wynosiły szacunki.

Artystka występowała jakiś czas, ale szybko przerwała działalność koncertową. W latach 60. wystąpiła w kilku filmach, jak "Château en Suède" (1963), "Co słychać, koteczku?" (1965), "Une Balle au Cœur" (1965) i "Grand Prix" (1966). Wolała jednak skoncentrować się na nagraniach studyjnych. W sumie wypuściła 33 (!) albumy.

Płyta "Décalages" (1988) miała być jej ostatnią, ale w następnej dekadzie wróciła do studia. Ostatni album, "Personne d’autre", wydała dopiero 30 lat później, "Personne d’autre" z 2018 roku.

Hardy nagrywała w różnych językach, współpracując m.in. z francuska grupą Air, brytyjskim zespołem Blur czy amerykańskim muzykiem Iggym Popem.

Uznawana była też za ikonę kontrrewolucyjnego stylu yé-yé.

Apel do Macrona w sprawie eutanazji

Artystka od lat zmagała się z ciężkimi chorobami. Na początku lat 2000. zdiagnozowano u niej chłoniaka. W 2015 roku musiała być wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej i leczona eksperymentalną radioterapią.

W 2018 roku u Hardy wykryto guza ucha. Musiała zaprzestać śpiewania. Zaczęła mieć też problemy z przełykaniem i mówieniem. Wywiadów udzielała mailowo. W 2021 roku wyznała tygodnikowi "Femme Actuelle", że ogromnie cierpi i "jej koniec jest blisko".

W wywiadzie opowiedziała się za nielegalnym we Francji samobójstwem wspomaganym. Przypomniała, że jej matka, cierpiąca na chorobę Charcota-Mariego-Tootha, zmarła właśnie na skutek eutanazji. Zaapelowała do prezydenta Emmanuela Macrona o zmianę regulacji w tej sprawie.

"Lekarze nie powinni spełniać każdej prośby pacjenta, ale powinni móc skrócić niepotrzebne cierpienie nieuleczalnie choremu w momencie, kiedy staje się ono nie do zniesienia" - argumentowała.

Prezydent Macron oficjalnie odniósł się do tych słów, wyrażając "głębokie współczucie i zrozumienie", jednak nie poszło za tym nic więcej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj